Żyjemy w czasach totalnego wyalienowania się jednostki, a przecież współegzystowanie jest jedną z podstaw przetrwania naszego gatunku. Angażujemy się w życie innych tylko po to, by udowadniać swoją rację, a ja ten rodzaj zaangażowania nazywam „wpierdzielaniem się w nie swoje sprawy”. W chwilach gdy potrzebna jest pomoc, tłum doradców redukuje się do kilku życzliwych duszyczek, ale  „jedna jaskółka, wiosny nie uczyni”…

Dokładnie 8 zasad funkcjonowania w społeczeństwie uczyniłoby nasze życie o wiele przyjemniejszym i dokładnie 8 rzeczy, częstokroć przerastających możliwości statystycznego człowieka.
  1. Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Dobitnie przekonałam się o tym w żłobku. Wydawało mi się, że codzienne spotykanie się z rodzicami z grupy Jasia, będzie fajnym pretekstem do podzielenia się swoimi doświadczeniami. Tymczasem czuję się jak trędowata, bo jako jedyna podejmuję nieudane próby jakiejkolwiek konwersacji. Nie jednokrotnie próbowałam zagadać, podjąć jakiś chwytliwy temat, bezskutecznie przez co chwilami czułam się jakbym gadała do ściany.
  2. Brak nam pokory. Szanujemy tylko swoją rację, a rację innych mamy w poważaniu. Co więcej wiara we własne siły przybiera często postać autofanatyzmu, przez co ogromna część spotykanych na naszej drodze osób, staje się delikatnie mówiąc ciężkostrawnym towarzystwem. Nie lubimy ludzi w typie niereformowalnym, bezkrytycznie zatwardziałych w swych poglądach. Natura zaopatrzyła nas w niezawodny instrument porozumiewania się, jednak wraz z postępem cywilizacyjnym zatracamy zdolność sprawnego posługiwania się nim. Nieodwracalnie…
  3. Nie przestrzegamy zasad. Gotuję się na widok aut bezprawnie zaparkowanych na miejscach dla inwalidów. Ciekawe czy sprawcy na prawdę chcieliby się z niepełnosprawnym zamienić? Dobija mnie nieprzestrzeganie podstawowych zasad dobrego wychowania. Większość z nas nie bierze pod uwagę tego, że obserwatorami naszych zachowań są nasze dzieci, które bezbłędnie powielają zapodawane im przez rodziców wzorce zachowań. Niewinne przejście na czerwonym, nocne podjadanie czipsòw czy rzucone od niechcenia przekleństwo, może zostać odczytane jako ciche przyzwolenie na tego typu zachowania.
  4. Nie myślimy, a jako homo sapiens (człowiek rozumny) powinniśmy opanować tę sztukę do perfekcji.
    PRZYKŁAD 1: Jesień to pora roku, w której prawdopodobieństwo przeziębienia się
    lub złapania grypy, przewyższa zdolności ochrony immunologicznej naszego
    organizmu. Większość z nas robi wszystko by chronić się przed mikrobami,
    ale też większość z nas nie stosuje zasady, że w towarzystwie kicham i
    kaszlę w chusteczkę, którą następnie wyrzucam do kosza. Błędnie przyjęło się, że zasłanianie dłonią ust czy nosa podczas kaszlu/ kichnięcia, jest wystarczającą, nieprzepuszczalną barierą, przez którą nie przenikają chorobotwórcze zarazki.  Jednak tego typu zabieg ma sens
    tylko i wyłącznie wtedy gdy mamy możliwość natychmiastowego umycia rąk. W
    innym wypadku okichana ręka jest idealnym nośnikiem choróbska na każdą
    dotykaną przez nas powierzchnię.
    PRZYKŁAD 2:
    Kto z Was opuszcza deskę
    podczas spuszczania wody w toalecie? Szczerze. Tymczasem nie robiąc
    tego fundujemy sobie mikroprysznic z cząstkami odchodów osób
    korzystających z kibelka przed nami. Co więcej mikroskopijne kropelki
    rozpryskują się wszędzie, przez co po kilku osobach powtarzających tego
    typu praktykę, ubikacja staje się prawdziwą bombą biologiczną. A to tylko kropla w morzu przykładów, które mogłabym tu przytaczać bez ograniczeń.
  5. Nie umiemy być bezinteresownymi. Nawet jeśli angażujemy się w jakąkolwiek działalność na rzecz drugiego człowieka, to nie potrafimy robić tego w sposób anonimowy, chwalimy się tym, zaspokajając tym samym potrzebę podziwu dla naszych działań.
  6. Nie potrafimy poprzestawać na małym. Cierpimy na zbiorowy przerost ambicji. Nie potrafimy wytyczać sobie ostatecznego celu, który byłby dla nas satysfakcjonującym końcem naszych dążeń. Ciągle sięgamy po więcej i więcej, zatracając się, wpędzając się w kompleksy, które znajdują odzwierciedlenie w naszych dalszych działaniach. To właśnie nasza życiowa chciwość jest determinantą wszystkich powyżej opisanych zachowań. Jest zbawienna i przeklęta zarazem, gdyż gwarantuje nam nieprzerwany rozwój, niestety po trupach wiecznego niezadowolenia i frustracji.
  7. Brak nam dystansu, a wszelkie próby polemizowania z naszym światopoglądem traktujemy jako atak. Niesłusznie, gdyż to właśnie owe różnice poglądowe zaprowadziły człowieka do punktu, w którym jest dzisiaj. „Prawdziwa cnota, krytyki się nie boi”.
  8. Nie umiemy przegrywać, a porażka jest przecież nieodłącznym elementem sukcesu. Musimy poznać także jej gorzki smak.
zdjęcie: http://www.inc.com/uploaded_files/image/people-pano2_31297.jpg

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.

  • Anonimowy

    Tak, to prawda ludzie nie chcą i nie umieją już często ze sobą rozmawiać. Jednak wierzę wbrew temu co napisałaś o żłobku,że ludzie trochę zamykają się w swoich skorupach i często tylko czekają na pretekst do rozmowy. Ja w to wierzę i nieustająco usiłuję zachęcać do tego tych, którzy na to zasługują bo niektórych nawet nie warto wciągać w pogawędkę. Zauważ, że ludzie nawet w domu ze sobą nie rozmawiają z czego to wynika? Z braku dbałości o to, aby ktoś się z nami dobrze czuł.Wrażliwość ludzi spada bardzo wyraźnie i co z tym zrobić? Zacząć od siebie – róbmy wszystko aby ludzi rozweselić, aby uprzyjemniać im chwile – to może być kierunek aby ludzie stawali się dla siebie przyjemniejsi. Malkontentów zabijać "miłością" a napięte sytuacje rozbrajać poczuciem humoru to jedyna droga. Moralizowanie? Nigdy !! To tak jak z dziećmi, nigdy nie przynosi zamierzonych efektów. Całe życie pod włos, całe życie……:)) dobrego dnia :))

  • Oj myślę, że ta lista mogłaby być znacznie dłuższa.. można ją poszerzyć chociaż o tendencję do zbyt szybkiego oceniania ludzi. Ludzie też nie chcą się uczyć niektórych rzeczy czy nabywać nowych umiejętności – wolą zazdrościć tym, którym się "udało".
    Bardzo fajny tekst, pozdrawiam Karolina 🙂