BHA (Butylated hydroxyanisole) i BHT (Butylated hydroxytoluene) są najpowszechniej (niestety) stosowanymi syntetycznymi przeciwutleniaczami (głównie w kremach) – substacjami neutralizującymi tzw. wolne rodniki. Wolne rodniki to w wielkim skrócie, wysoce reaktywne cząsteczki o niesparowanych elektronach (z tego wynika ich reaktywność). Powstają m.in. w wyniku rozbicia cząsteczek ozonu, oddziaływania promieniowania UV czy zanieczyszczeń powietrza.
Mają zdolność odbierania elektronów związkom chemicznym zawartym w skórze. Prowadzi to do zainicjowania reakcji łańcuchowej w wyniku, której dochodzi do uszkodzeń DNA (mutacji w komórkach). W konsekwencji przyczyniają się do rozwoju nowotworów skóry. Ponadto oddziaływania wolnych rodników, mogą zaburzać prawidłowe funkcjonowanie komórek skóry, przyspieszając procesy biologicznego starzenie.
Sztuczne antyutleniacze były szeroko stosowane w celu konserwowania i stabilizacji świeżości, wartości odżywczej, aromatów i barwników w żywności oraz w odżywkach dla zwierząt. Bezpieczeństwo stosowania BHA i BHT w kosmetykach jest coraz bardziej kontrowersyjne. W laboratoriach Międzynarodowej Agencji do Badań nad Rakiem (The International Agency for Research on Cancer IARC) w przeprowadzonych badaniach potwierdzono rakotwórczość BHA. W przypadku BHT (najpowszechniej spotykany na etykietach produktów kosmetycznych) wyniki badań nie były jednoznaczne.
Substancje te mogą wywoływać swędzęce wysypki na skórze, rumień, a u niektórych mogą wywoływać alergiczne, kontaktowe zapalenie skóry.
Produkty posiadające w swym składzie BHA i BHT są absolutnie nie do przyjęcia w kosmetykach przeznaczonych dla dzieci i niemowląt, a i my same powinnyśmy je omijać z daleka.Anyah

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.