Odnoszę wrażenie, że o ile jeszcze jakiś czas temu matki wychowywały swoje dzieci, dziś to właśnie matki są wychowywane. Presja i propaganda społeczna, mody, tysiące bardziej lub mniej mądrych książek, fora, grupy na portalach społecznościowych, blogi, bardziej lub mniej mądre koleżanki itp. itd. Jeżeli dodamy do tego babcie i teściową plus wszystkie do kupy ciotki klotki, rozmnożenie jaźni gwarantowane.

To między innymi przez powyższe uwstecznia się w matkach ich naturalny instynkt, zagłuszany przez wiecznie rozżarzoną do czerwoności lampkę z napisem „robisz to źle”, „tak nie wypada”, „inni robią to inaczej” itp.
Weźmy taki słodzony soczek o smaku jabłka. Dla wirtualnych matek to źródło wszelkiego zła. Cykuta w kartoniku ze słomką. Matka, która truje tym swoje dziecko powinna spłonąć na stosie. Cukier, cukier, wszędzie cukier, a dziecko ma jeść zdrowo i koniec kropka. Nieważne, że ten pąk z nadzieniem różanym z kawałkami kandyzowanej skórki pomarańczy, wywołuje na twarzy dziecka uśmiech o wiele zdrowszy, niż cała tona przenawożonej marchwi „od chłopa”. Istnieje coś więcej niż pisany przewodnik „jak być dobrą matką”, dlatego ja kieruję się sercem (dobrze widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu), dopiero później rozumem i Wam też tak polecam. Najlepsze czy też najrozsądniejsze według rodzica, nie zawsze musi się dziecku podobać, a różnica owego zdania najdotkliwiej odczuwana jest przez nasze pociechy właśnie. Bo jak wytłumaczyć, że lodów nie spróbuje bo mają w składzie syrop glukozowo – fruktozowy, który na pewno przyczyni się do dziecięcej nadwagi? Albo i się nie przyczyni, bo to na dwoje babka wróżyła. Frytki są rzeczą absolutnie nieakceptowalną, bo już jednorazowe spożycie według hamerykańskich naukowców, wywołuje nieodwracalne zmiany w układzie nerwowym (a może to był krwionośny?), a kolejna (wymarzona) zabawka, na bank rozpieści. Jedno jest pewne i nic tego nie zmieni, uwielbiam być dawczynią Jaśkowej radości, nawet jeśli czasem kłóci się to z moimi początkowymi założeniami i wykracza poza kanon zdrowego rozsądku. Niech tapla się w kałuży, niech pochłonie frytę i niech pozna słodki smak mordoklejnej czekolady (ja czekolady nie znoszę, bleh). W życiu liczą się właśnie owe małe szczęścia, których brak skutkuje niebezpieczeństwem wychowania zazdrosnego o dobra innych frustrata.Szczepisz? O zgrozo!!!!! Konserwanty, rtęć, ADHD, autyzm, NOP, jak możesz, jak możesz tak narażać swoje dziecko? Nie szczepisz? Jesteś matką idiotką, narażającą życie całego przedszkola, miasta, populacji, baaa  narażasz życie całego gatunku! Przecież grypa, pneumokoki, rota, odra, kiła, piła i wszystkie inne śmiertelne choroby tylko czekają (w kolejce), by wtargnąć do krwiobiegu bezbronnych maleństw. Tak mówili w „tefałenie”, pisali na forum i tak opowiadała Ci sąsiadka, a przecież wszyscy w koło wiedzą lepiej. Wiedzą najlepiej!!! Tyle, że inni to inni, a dla Ciebie jest to sprawa dotycząca Twojego dziecka, dlatego podejmując ją wyłącz internet, zapomnij o istnieniu google, słyszysz? Ktoś szepcze Ci do ucha? To nikt inny jak Twoja matczyna intuicja, niezawodne narzędzie, w które wyposażyła nas matka natura, wiedząc co robi. Nie zapominaj o jej istnieniu, bo Ty sama wiesz najlepiej co jest dobre dla Twojego dziecka.

Pozwalasz oglądać telewizję? Wypaczasz dziecko, przez co jego możliwości intelektualne w przyszłości będą ograniczone niczym zawartość mięsa innego niż MOM w parówce (i to nie z szynki). Dzizas, to Ty dajesz dziecku parówkę? Przecież…

…”Im dłużej karmisz piersią, tym lepszą jesteś matką” – czytasz na n-tej stronie, która przekonuje, że macierzyństwo to dwa nabrzmiałe od mleka gruczoły zakończone sutkiem, którymi efektywnie i jedynie właściwie zadbasz o prawidłowy rozwój swojego dziecka. Bo ta pierś podana jak na złotej tacy, to w zasadzie wszystko ile możesz z siebie dać. Cyc, cyc wszędzie cyce, a pośrodku mlecznej drogi Ty, która karmiła krótko lub nie karmiła w cale, wpędzona w kompleks gorszej rodzicielki, która jest gorszą, bo poniosła porażkę już na samym początku swojej rodzicielskiej kariery. Mleczny potrzask, syntetyczna matka, matka modyfikowana, dla której puszka Pandory z mleczną mieszanką jest dowodem na to, że jest gorsza, bo inne matki dały radę. Oliwą do ognia są tzw. „ciotki dobre rady”, które jak nikt na świecie cieszą się na myśl o porażkach innych ze swego otoczenia. Tłamszą, niszczą, szkalują, zaleczając tym samym swe mizerne ego. A ja będę krzyczeć, że matka to nie dwa wypełnione mlekiem baniaki! Matka to Ona, a nie jej wymiona!!!
 
Tematy, temaciki. Dyskusje, kończące się wirtualnym linczem i wydrapywaniem oczu. Nieprzespane noce. Żłobki, przedszkola, Rodzicielstwo bliskości, Nocnik, wybór pieluszek, Gender, szkoły od lat sześciu, jedynaki, wielodzietność, zapomogi, alimenty, konsystencja i kolor kupy, częstotliwość karmienia, wartość kaloryczna, mycie zębów, nie mycie zębów, słodycze, weganizm, antybiotyki, buciki z zapiętkiem, zdarte kolano, ząbki, ciemieniucha, wózek, smoczek, telewizja, bajki, pieczywo pszenne, zabawki z drewna, poród naturalny, cesarskie cięcie to tylko wybrane z nieograniczonej listy kości niezgody, które wiercą krater w zbiorowej świadomości, mącąc w głowach nawet tym, którzy byli pewni swojego niezmiennego zdania. A mnie nie interesuje zdanie innych. Jakość swojego macierzyństwa oceniam na podstawie ilości wybuchów śmiechu na całe gardło mojego dziecka w ciągu dnia. Jeśli z jakiegoś powodu mój synek uśmiecha się mniej niż kiedykolwiek wcześniej, taki dzień zaliczam do swych macierzyńskich porażek. Pamiętaj, że Dzieciństwo rządzi się swoimi prawami. Dziecko może chodzić w rajtuzkach ze słoniem na tyłku, do sandałów może nosić skarpetki, może wyśmodrać się czekoladą po same kostki i może, a nawet musi nie być książkowym dzieckiem. A Ty nie musisz być książkową matką. To Ty tworzysz indywiduum, które wybiera swoją własną, życiową drogę. To Twoje metody wychowawcze kreują nowego, dorastającego człowieka.To piękne, że tak wiele zależy od Ciebie, dlatego nie marnuj czasu na wertowanie kolejnej książki, poradnictwo forumowych „koleżanek” czy też przeglądanie setnej strony, które sieją zamęt w Twej matczynej głowie. Przecież to właśnie Ty wiesz najlepiej, wystarczy że w siebie uwierzysz 🙂

  • No zgadzam się w 100%…nic mnie tak nie dobija jak internetowe mamusie wytykające błędy innym mamą…nawet jak ktoś pyta o rade…zamiast odpowiedzi….dostaje lincz…przykre

  • Teraz to już wgl dzieci mają tak młode matki że musza być wychowywane wraz ze swoimi dziećmi czasy się zmieniły do naszego pokolenia

  • Ha… jakąż paskudną jestem matką. Powinni mnie spalić na netowym stosie. A jakże szczęśwy jest mój Jan : D i to jest wyznacznik czy robię źle czy dobrze 🙂 świetnie napisane.

  • Bardzo dobry wpis, w większości się zgadzam 😉
    Najważniejsza jest wiara w siebie 🙂