Odnoszę wrażenie, że kultura osobista wyszła z mody. Wyemancypowane kobiety wsiadły w spodnie, przez co panowie zapomnieli czym jest savoir vivre, o którym dziś przeczytam tylko w bajkach. A ja marzę o tym by wychować małego GENTELMANA.

Z zazdrością przeglądam czarno-białe fotografie z czasów naszych babć. Widzę mężczyzn w długich płaszczach, w starannie zaczesanych czuprynach oraz idealnie skrojonych spodniach pod wymiar. Świeżo wypastowane buty, aż lśnią od nadmiaru pracy włożonej w ów blask, który i tak niknie w porównaniu z błyskiem w męskim oku, który zjawia się na widok wybranki jego serca. W mej jakże bujnej wyobraźni, postaci ze zdjęcia ożywają. Słyszę stukot kopyt koni zaprzęgniętych do drewnianych karoc, których koła furkoczą na czarno-białym bruku. Niemal czuję zapach dymnej jesieni, która paruje babim latem, rozsiewając promienie słońca, połyskujące pomiędzy konarami drzew. Słyszę szum opadających liści, które kolorem rozbijają się o pożółkłe trawy. Do mych uszu docierają czarujące zwroty damsko-męskich rozmów, które niczym nie przypominają tych słyszanych dzisiaj.

 

Gdzie się podziali tamci gentelmani, którzy pocałunkiem witali dłoń napotkanej, znajomej kobiety? Ci, którzy przepuszczali ją w drzwiach, nie tylko po to by bezkarnie popatrzeć na jej tyłek? Na próżno szukać miłych gestów, które w dzisiejszych czasach postrzegane są w kategoriach dziwactwa i to przez przedstawicieli obojga płci. Szkoda, że dziś gdy mężczyzna odsuwa kobiecie krzesło, to tylko w celu zrobienia sobie z niej żartu, zresztą mało śmiesznego. Szkoda, że dziś spacer w deszczu oznacza doszczętnie przemoczoną sukienkę, bo przecież parasol jest zbyt mały dla obojga. Szkoda, że dziś wybrankę serca zabiera się na piwo, a zamiast kwiatów, wręcza się jej kluczyki do auta, bo przecież ona nie piła. Szkoda, że zamiast przejażdżki dorożką przy świetle księżyca, mamy dziś zimny łokieć w świetle przyulicznych latarni, a zamiast słodkich szeptów do ucha, słyszymy dziś teksty w typie „zapamiętaj moje imię, bo niedługo będziesz je krzyczeć przez całą noc!”. Jak mało jest romantyków, jak mało jest gentelmanów, którzy swym sposobem bycia, pokażą nam kobietom jak bardzo jesteśmy wyjątkowe.I jako mama małego chłopca poczyniłam sobie pewne postanowienie. Chcę wpajać i pielęgnować w jego wychowaniu nieco zapomniane wzorce, które uczynią z niego mężczyznę, który nie tylko słowem, ale także czynem będzie manifestował szacunek każdej kobiecie.

 

Jaś ma na sobie:
Kombinezon – CZACHOR (Da Wanda)
Komin – H&M
Szelki ToGo – Lullalove
Pingwinek Pingo (zagubiony) – Lullalove
Buty – Primigi

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.