W tekście „Złota dziesiątka, czyli 10 cech, które uczynią z Ciebie ŻONĘ IDEALNĄ” stworzyłam dla Was przepis na postawę żony ze snów. Takiej co ma pantofelki na szpileczkach z pomponem, zawsze idealnie ułożone włosy, a piwo otwiera przedziałkiem między piersiami, ale na tym dość słodkiego pierdzenia – pomyślałam, dlatego dziś wracamy do rzeczywistości i przedstawiam Wam przepis na prawdziwą zołzę, kobietę z piekła rodem, która w 5 minut zamieni swój związek w wybuch bomby atomowej. 

1. Nie mam się w co ubrać!!!

I to na 3 minuty przed planowanym wyjściem. Mężczyźni nie rozumieją, że pełna szafa nie oznacza pełni szczęścia. Facet otwiera szafę, wyciąga T-shirta lub koszulę, wyciąga jeansy, nasuwa skarpety i praktycznie jest gotowy. U kobiet jest trochę trudniej. Odcień brzoskwiniowy, który jest nieco jaśniejszy i cieplejszy od typowego łososia, nie do końca dobrze komponuje się z grafitowym odcieniem navy, który reprezentują szwy ramoneski, którą lubię nosić z bermudami w kolorze khaki, które nie zgrywają się z printem na ulubionej koszuli z bufiastymi rekawami, która dodatkowo zupełnie nie pasuję do mokasynów w kolorze szarego błękitu, które zamierzam założyć ze względu na paznokcie w kolorze pastelowej mięty, które gryzłyby się z odcieniem kamyczka w wisiorku na mojej bransoletce.

2. Muszę na zakupy!!! Muszę!!!

Moje ulubione powiedzenie to „chciałeś panią to rób na nią” i cytuję je zawsze przy okazji upolowania kolejnej odzieżowej zdobyczy. Tak wiem, że według męża mam wszystkiego za dużo, że właśnie przez to mamy powód numer 1, ale my kobiety wiemy, że to nieprawda. Zakupy są dla nas jak seks, tyle, że jedyną konsekwencją jest w ich przypadku pusty portfel lub debet na karcie. Poza tym to samo zdrowie. Dużo ruchu, mnóstwo spalonych kalorii, niewyobrażalna porcja endorfin i jeden dzień problemu z doborem garderoby z głowy.

3. Policytujmy się

Pozwólcie, że zacytuję mój tekst, pt. „Mietły w dłoń”, w którym napomknęłam o licytacjach w naszym domu.

Z mężem moglibyśmy prowadzić dom aukcyjny, gdyż nasza codzienność polega na wiecznej licytacji. Kto ma gorzej? NO PEWNIE, ŻE JA!!! – odpowiedzielibyśmy chórem (…) Pracuję (…) , wstaję rano, szykuję siebie, szykuję Jasia, zapitalam do żłobka, potem na tramwaj, z tramwaju na autobus, dojeżdżam do pracy, siedzę w pracy, wychodzę do domu, po drodze robię zakupy, wpadam do domu, (…) by po chwili lecieć jak oszalała po malucha. Wracamy do domu. To dopiero połowa naszego dnia, a ja padam na ryja. Nie mam już siły, a przecież pranie nie zrobione, Jasiek ma zły humor, znowu go coś bierze i tak w kółko. Gdy wreszcie zbliża się piątek, chciałabym odpocząć, ale się kuźwa nie da, bo według Męża Mojego, „to on ma weekend (podobnie z urlopem), a nie ja, bo ja nie pracuję tyle co on”.

Licytacja jest zatem najczęstszym powodem kłótni w naszym domu i bezpośrednią przyczyną kiełkującego z obydwu stron poczucia głębokiej niesprawiedliwości, bo:

  • jako kobieta nie mogę zadbać o siebie w należyty sposób, bo maskę z alg muszą potem zeskrobywać z poduszki, na którą padam, gdy tylko mój tyłek zetknie się z kanapą
  • jako kobieta, nie mogę pomalować sobie paznokci na uwielbiany pink, bo zanim zdąży wyschnąć ja muszę zrobić pranie
  • jako kobiecie rośnie mi dupa, bo nie odróżniam jedzenia obiadu od podjadania podczas jego gotowania, wskutek czego zupełnie niepostrzeżenie zżeram dwa obiady
  • jako kobieta nie mogę poćwiczyć na karimacie, bo zasypiam przy pierwszym wymachu nogi do góry
  • jako wkurwiona kobieta nie mogę obejrzeć „Na wspólnej” bo mąż chce mecz, a moje dziecko Mini Mini
  • a to dopiero początek

4. Bufet zamknięty… do odwołania

Nie gotuj, nie rób śniadań i tym bardziej kolacji. Dziecku upichć zupkę. Większość facetów uważa zupę za pochlipajkę, która tylko wkurwia żołądek, więc małżon i tak jej nie ruszy, a stąd już tylko krok do Twojego sukcesu. Będziesz też miała czystsze sumienie, w końcu nastałaś się przy garach, a że menu nie pasuje… no zawsze można zmienić lokal, prawda?

5. Usterka

Faceci z drobnymi wyjątkami nie lubią niczego naprawiać. Tzn. może lubią, ale widmo wiszącego nad nimi musu sprawia, że częściej miewają syndrom wyparcia w tych kwestiach i odwlekają wszystko w czasie, do momentu gdy naprawdę muszą. POMÓŻ LOSOWI. Zapchaj odpływ w zlewie lub zadbaj, by dziecko zrobiło to za Ciebie. Popsuj pralkę, kup obrazek na  ścianę i oznajmij, że chcesz go od razu powiesić (a nie za pięć lat), wspomnij o „niewielkim” remoncie lub po prostu wymyśl coś co będzie wymagało od chłopa natychmiastowego działania. Sposób tak prosty i tak skuteczny, że aż zacieram ręce na myśl o wieczornej awanturce :p

6. Moja „wadżajna” to moja twierdza

Możesz „wodzić na pokuszenie”. To właśnie wtedy męski foch będzie bardziej spektakularny, a Twoja satysfakcja jeszcze większa, ale absolutnie nie pozwól na jakiekolwiek macanko, nawet przez ubranko. Kto lubi lizać cukierek przez papierek? (znowu rym, WTF?) Nikt, zatem bądź cukierkiem pod wspomnianym papierkiem (fuck) i nie daj się mała, choćbyś drżała cała O_o

Pamiętaj, wstrzemięźliwość to najlepsza i jedyna w 100 procentach skuteczna antykoncepcja 😀

7. Uśmiech proszę

KOMPROMITACJA. Zadzwoń do pracy i donośnym głosem przepełnionym udawaną troską spytaj:
kochanie, jak tam sraczka? Przeszła Ci po lekarstwach, czy dalej czujesz się jak skarpetka przenicowana na drugą stronę?

albo:

-kupiłeś sobie tę maść na żylaki odbytu. Twój proktolog mówił, że masz się nią smarować przy każdej wizycie w toalecie,  nawet w pracy. 

8. Wyślij chłopa na zakupy

i każ mu wybierać najbardziej wymyślne artykuły, jakie tylko przyjdą Ci na myśl. Godziny wybierania odpowiedniego płynu do naczyń, poprzedzone kilkunastominutowymi konsultacjami przez telefon, doprowadzą faceta do szewskiej pasji. Ten sposób ma też drugie dno. Wielogodzinna bieganina pomiędzy sklepowymi regałami ukaże żyjącemu w nieświadomości facetowi, że w nie masz tak lekko jak mu się wydawało, a prowadzenie domu nie jest takie proste jak chłopaki malują.

9. Zgub pilota i to najlepiej w trakcie mistrzostw w piłce nożnej

Komentarz zbędny, toż to prawdziwy dramat.

10. Zafundujcie sobie remont lub przeprowadzkę

Nic tak nie dzieli ludzi jak odmienne pomysły na zagospodarowanie wspólnej przestrzeni. To doskonały sposób na zniwelowanie podciśnienia tętniczego. Wkurwienie niemal gotuje Wasze trzewia na twardo, gdyż kwestia wystroju łazienki, doboru mebli kuchennych czy kupno dywanu bezlitośnie ukazuje i wyolbrzymia wszystkie istniejące różnice między Wami. To prawdziwy test dla związku. Jeśli przeżyjecie wspólny remont, to znak że jesteście sobie przeznaczeni.

Obrazek ze strony: www.meritum.us

 

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.

  • licytacji nie znoszę zdecydowanie najbardziej.

    a poza tym, że nie gotuję praktycznie w ogóle, to chyba jestem spoko.

  • Super dzieciaczki

    Coś w tym jest 😀

  • 10 – U mnie groźnie zaczyna się robić jak tylko wspominam o odmalowaniu pokoju 😉