Kilka tygodni temu, na blogach rozgościł się temat rocznych podsumowań, postanowień, ulubieńców, bla, bla, bla… BORING! Ja mam coś absolutnie HOT i to dlatego, że jako blogerka z pogranicza niszowych, mogę wszystko (bo i tak prawie nikt tego nie przeczyta) :p

Po długim namyśle (bo konkurencji nie czytam) stworzyłam listę najbardziej znienawidzonych blogerek Anno Domino 2014.
Na szczycie mojej listy najbardziej znienawidzonych jest Marlena, autorka bloga makóweczki.pl. Nie dość, że bezczelnie ładna, mądra i pioruńsko kobieca, to do tego wszystkiego zdolna, wszystko wskazuje na to, że mądra i ma w zasadzie wszystko co może uczynić ją kobietą spełnioną i szczęśliwą. Do tego jej dzieci, urodzone w od zawsze wymarzonej przeze mnie konfiguracji. Starszy chłopczyk (cudny i dobry) i młodsza dziewczynka (istny cukierek). Prawdziwe aniołki, które jakimś cudem, mimo różnicy wieku i płci, poszłyby za sobą w ogień. Do tego wszystkiego (a to już oliwa do ognia) zawsze czyste (nie to co Jaś, który brudzi się nawet wodą z kranu), grzeczne, błyskotliwe i tak kurna ślicznie ubrane. Sam blog, nosz kurde belens to istna bajka Walta Disneya, która wszystko wskazuje na to (i to w tym wszystkim najgorsze), że dzieje się na prawdę. Choćbym chciała, a naprawdę się staram, to nie da się Jej polubić, bo czytając regularnie jej blog, boli mnie każdy, jeden kompleks, nawet ten najmniejszy, o którego istnieniu już dawno zapomniałam.
Następna Gnida, matkaprezesa.pl, o której urodzie (niewątpliwej) rozprawiać nie będę, bo nie to gryzie mnie w niej najbardziej. Najbardziej nie znoszę jej za charyzmę, asertywność i jej mądry łeb na karku. Jak ona napisze tekst, jak ona napisze test, to… drżyjcie narody. Podejrzewam, że może być równie mądra i inteligentna jak ja lub nawet (co w Niej najgorsze) może być (przynajmniej niektórych tematach) nawet nieco mądrzejsza ode mnie. FUCK! To właśnie Prezesowa dzierży chlubny sztandar bloga, na którym przeczytałam moim zdaniem najlepszy tekst ubiegłego roku. Na niedomiar złego, ta bezczelna pinda jest ulubienicą i blogerką roku mądrzy-rodzice.pl, a to już szczyt szczytów. Jak sama przyznała przed paroma godzinami, nawet mnie nie zna. No to pozna. <diabelski śmiech>
Nishka Kiszka, autorka bloga nishka.pl. Sam Jason Hunt (to ten z Kominkiem, chyba nie muszę podlinkowywać) napisał o niej:
Wielu mężczyzn chciałoby mieć taką żonę, a wiele dzieci taką matkę, bo
wśród wszystkich kochanych patologicznych mam, ją kochamy najbardziej.
Jedna z najczęściej polecanych blogerek do tego rankingu (od autorki: chodzi o ranking samego Jasona, który nawet kutwa nie wie o moim istnieniu).
I w tej krótkiej, acz wymownej pisemnej wypowiedzi, zawarł wystarczająco dużo powodów by jej nie znosić po życia kres. Urodziła dwie córki, a mimo to zupełnie nie przeszkodziło jej to w byciu blogową boginią o urodzie rodem z modowych czasopism :/ (why?) Nie wiem skąd bierze na siebie pomysły, ale jest cudna, urocza i bardzo sympatyczna… czy muszę więcej wymieniać?
Mamalla.pl, po pierwsze ukradła mi imię dla hipotetycznej córki. Po drugie ma tupet i dupsko twarde (i zgrabne) jak skała, dlatego właśnie bez żalu jej nawrzucam :p Pewnie mi się odwdzięczy jak to przeczyta (o ile znajdzie czas pomiędzy treningami, gotowaniem zdrowego obiadu i występami w DDTVN). Wspomniane treningi uplasowały ją na pozycji jednej z najgorętszych Milfów (wikipedia) sieci, bo nie dość, że młoda, wysoka i gorąca (przedziwnie się czuję pisząc w ten sposób o babie), to do tego całkiem bystra i w miarę zdolna. Na szczęście pisze czasem o pierdołach, za co dostaje lunty od „uwielbiających” ją hejterów (moi ludzie). Ma stanowczo za dużo współpracy, a co za tym idzie zdecydowanie za dużo darmoszki. Ja kuźwa muszę na wszystko ciężko pracować, codziennie 4 godziny (pół etatu) w tym swoim mikrobiologicznym laboratorium, a ona tak po prostu ma, dostaje? O CO TO TO NIE!!!!A teraz torpeda. Jest stanowczo za młoda na bycie dobrą matką. Wspomniany Jason Hunt „wspomniał” o niej w swoim rankingu (phi):

największa nadzieja polskiej blogosfery”

Żudit.pl to czarny koń tego zestawienia. Kobieta oksymoron, bo przecież inteligentne blondynki (nie licząc mnie) nie istnieją. Boję się, że pewnego dnia gdy otworzę lodówkę, Ona tam będzie i to nie tak po prostu, tylko razem z nią będzie wanna, bańki i inne zimne ognie. Błyskotliwa, zadufana w sobie (przeczytajcie co sama o sobie napisała na swoim blogu, bezczelna) i do tego wyszczekana, phi!
Na dziś już starczy, bo mi się jadem odbija (a nawet ulewa), ale piszcie jakbyście chcieli tego więcej 🙂 Polecam się na przyszłość…

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.