Uwielbiam kebaba zawiniętego w tortillę. Mamy w Łodzi jedno, absolutnie ulubione miejsce, gdzie kebab smakuje tak pysznie, że nie mogłam oprzeć się pokusie odtworzenia lubianego zawijańca. Otrzymałam coś zupełnie innego, ale na tyle smakowitego, że postanowiłam się z Wami tym moim domowym kebabem podzielić.
RADA: Mięso najlepiej przygotować dzień wcześniej. Zdąży wchłonąć aromat przypraw i będzie przepyszne.
Potrzebne nam będą:
  • 500 g kurczaka
  • 1 cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • przyprawa do kebaba
  • czosnek niedźwiedzi
  • sól i pieprz do smaku
  • pół łyżeczki cynamonu
  • łyżeczkę pieprzu cayenne
  • szczypta cukru
  • pieprz ziołowy
  • łyżeczka kolendry
  • spory liść laurowy
  • łyżeczka kuminu
  • olej rzepakowy
  • słodka papryka mielona
Kurczaka kroimy w drobne paski i przekładamy do miski. Dodajemy cebulę, rozgnieciony czosnek i wszystkie składniki z listy powyżej. Mieszamy i wkładamy na kilka godzin do lodówki.
Gdy mięso się zamarynuje, przekładamy wszystko do naczynia żaroodpornego. Piekarnik rozgrzewamy do 170 st. i pieczemy pod przykryciem ok. 30 minut. Po tym czasie, zdejmujemy pokrywę i zapiekamy przez następne 20 minut.

 

W tym czasie przyszykowujemy sobie resztę naszego „wkładu”. Ma być smacznie i zdrowo, dlatego polecam świeżego ogórka, pomidora, paprykę i uwielbianą przeze mnie sałatę lodową.

Jako dodatek polecam domowy sos czosnkowy. Zrobienie go to kaszka z mleczkiem, a jego walory zdrowotne i smakowe, po stokroć przewyższają butelkowe gotowce ze sklepu.
Potrzebne nam będą:
  • 400 g jogurtu typu greckiego
  • 3 spore ząbki czosnku
  • łyżka majonezu
  • 2 łyżeczki cukru
  • bazylia
  • czosnek niedźwiedzi
  • sól
Czosnek rozcieramy z solą. Dodajemy do jogurtu. Następnie dodajemy resztę składników z powyższej listy, mieszamy i odstawiamy do tak zwanego przegryzienia się składników. Mniam…
Pozostaje podgrzać tortillę, korzystam z tych gotowych, w końcu nie cierpię na nadmiar wolnego czasu. Pamiętajcie tylko, by przed włożeniem ich na patelnię, spryskać je delikatnie wodą (pozostaną elastyczne). Oczywiście, każdy z placków podgrzewamy osobno.
Wszystkie półprodukty gotowe, zatem nie pozostaje nam nic innego jak połączyć je w jedną, spójną całość i pałaszować. Smacznego
Małż wcinał jak szalony, a technika jedzenie mojego Savro sprawia, że czuję się jakbym miała w domu dwójkę małych chłopców 🙂

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.

  • Suuuuper, na pewno wypróbuję. Pizza Twojego przepisu była genialna.