Moje niespełna 9 miesięczne dziecię uwielbia maliny i w tej kwestii była to miłość od pierwszej łyżeczki. Dzisiaj, jesteśmy na etapie przyzwyczajania buźki do nowej konsystencji, stąd dodatek HIPPowych, pokruszonych herbatniczków oraz fakt, że deser nie został przeze mnie przetarty przez sitko. Jakież było moje zdziwienie, gdy Jaś pomimo wszędobylskich pesteczek wcinał smakołyk, aż mu się uszy trzęsły.

Przepis jest bajecznie prosty:

2 garście mrożonych malin i jagód (oczywiście dokładnie umytych)
1 łyżeczka Ksylitolu lub białego cukru (owoce są kwaskowate)
1/2 łyżki mąki (skrobi) ziemniaczanej rozmąconej w 1/3 szklanki wody
 
Opcjonalnie pokruszone ciasteczka HIPP (Jaś je uwielbia)

 

W rondelku karmelizujemy cukier (uwaga, łatwo się przypala), wrzucamy umyte owoce i ciągle mieszając doprowadzamy do konsystencji delikatnej konfitury. Dolewamy 1/4 szklanki wody i zagotowujemy. Dodajemy naszą skrobię w wodzie i mieszając gotujemy do momentu, aż kisiel zacznie „bulbać”. To znak, że nasz smakołyk jest gotowy.

 

Studzimy (ja podaję kisiel lekko ciepły), posypujemy pokruszonymi herbatnikami i serwujemy małemu smakoszowi.

Jaś był zachwycony.

 

Smacznego

 

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.

  • My robiliśmy kisielki z soków niemowlęcych, ale Martynce niespecjalnie ta konsystencja przypadła do gustu, parę razy zjadła ale jak miała rok to już nie chciała kisielków i do dziś ich nie chce ;))

  • Mam nadzieję, że maliny były tylko z jednego źródła :p