Dziś ten wielki dzień. Panna młoda niemal tonie w swych marzeniach, sunie pod niebiosa od nieracjonalnych uniesień, wywołanych sprawami całkiem przyziemnymi. Lewituje pod sufitem na skrzydłach swej wyidealizowanej miłości. Od dziś będę żoną! Jestem taka szczęśliwa! Biedactwo, jeszcze nie wie…

Stroi się w koronkowe, bogato zdobione fatałaszki, podszyte jakąś niewiarygodną ilością gryzącego w tyłek tiulu. Ciasny gorset, nieludzko zapętlony na tułowiu kobiety, jest jedyną prawdziwą rzeczą ku przestrodze, że to właśnie od dziś będzie w jej życiu ciasno, niewygodnie, tak jak nigdy przedtem. Jednym prostym dokumentem, podpisem, przysięgą składaną w obliczu wyższej prawdy, podpisuje na siebie cyrograf, pakt o wiecznej miłości swemu jedynemu, którego już wkrótce, gdy jeszcze nie zwiędną  usypane białe płatki, będzie chciała udusić gołymi rękami. W imię miłości, która właśnie taką jest. Pełną sprzeczności, nieporozumień i ciągłych docierań. Związki idealne spotkamy u Disneya, proza jest prozą i niezależnie od tego co byśmy chciały do poezji jej bardzo daleko.

W małżeństwie tyl­ko pier­wszych sześć ty­god­ni to poez­ja. Da­lej następu­je pro­za, często z dra­matyczny­mi akcentami.

Sacha Guitry
W naszym przypadku obyło się bez „szopki”, ale do tej pory zazdroszczę „szopkującym” magicznej oprawy tego pamiętnego dnia. Kiełkująca w brzuchu fasola, a także słabo religijny pogląd na sprawy-damsko męskie, obdarł naszą przysięgę z kościelnego WOW, sprowadzając ją do kilkuminutowej rozmowy z urzędnikiem i kilku ważnych podpisów. Pomimo stresu, totalnego zaspania i nieomal spóźnienia się na własny ślub, już od ponad roku jestem żoną, w związku  z czym nasz związek (nomen omen) wkroczył na wyższy poziom wtajemniczenia. Co zmienia się po ślubie? Absolutnie wszystko! Kłótnie zyskują na sile, wzbudzając niemal czterościenne huragany, w których okiem cyklonu jest kobieca strona właśnie. My jesteśmy przewrażliwione, a Faceci swą upierdliwą naturą, jako mężowie sięgają gwiazd upierdliwości, detronizując nasze comiesięczne PMS. Kochane przyszłe żony wiedzcie, że Facet ma PMS przez całe życie. Lojalnie uprzedzam. Plemnik jako głowa rodziny jeździ po Polsce, by przynieść w swym portfelu, upolowaną w ten sposób zwierzynę, aby żona mogła zrobić całą resztę. Nieważne, że cała reszta to tysiąc różnych rzeczy, na których zrobienie doba to za mało. Nieważne, że kobieta pracuje, wychowuje, niańczy (to o mężu), naprawia, gotuje, sprząta i biadoli. Facet to facet, a że mózg ma stworzony do innych celów, myśleć nie musi, albo nie chce myśleć bo tak mu wygodniej. Wróćmy do kłótni, które po przysiędze, są tymi przed, do potęgi entej. Bo dopiero teraz są ku nim prawdziwe powody, a i różnica zdań, mocno zyskuje na znaczeniu. Romantyzm? Zapomnij, no chyba, że za romantyzm można uznać pizzę z pudełka i ciepłe piwo przed telewizorem. Podział obowiązków? Istnieje, ale w bajkach, bo w przypadku męża pracującego, podział ten jest tak niesprawiedliwy, że w zasadzie nie ma go w cale. Rozmowa, dialog, dochodzenie do konsensusu jest trudne aczkolwiek możliwe. Zwłaszcza na początku, gdyż przeskok z JA na MY, bywa ciężki do strawienia. Oczywiście, pielęgnacja własnej niezależności, to rzecz ważna jak higiena jamy ustnej i w pełnej formie winna być celebrowana. Facet musi iść z kumplami na piwo, a my mamy prawo do fryzjera, kosmetyczki czy zakupów w popularnej sieci drogerii.

Małżeństwo to diament szli­fowa­ny całe życie. 

Antoni Regulski

Pojawienie się dziecka, to dla związku jazda bez trzymanki. Wtedy nawet proste wyjście po zakupy, staje się skomplikowaną, logistyczną zagadką. Ojcowie nie mają zaprogramowanego instynktu tacierzyńskiego, a ich podejście do malucha, różni się od słodko pierdzącego podejścia nas samych. Dla nich, choć nie dla wszystkich, płaczące dziecko to intruz, śliczny, rozkoszny, ale jednak intruz i migają się od tatkowych obowiązków jak tylko potrafią. Tata służy do zabawy i to tylko wtedy jak dzidziuś jest wyspany, najedzony, czyściutki – czytaj grzeczny. Rozhisteryzowane dziecko należy podrzucić matce, niech się męczy w końcu od tego jest. Mimo to uwielbiam obserwować moich chłopaków podczas ich męskich zabaw. Słyszeć śmiech Jaśka, gdy tata nosi go na barana lub „podrzuca nim pod sam sufit”, bo Dziecko me wyznaje zasadę, że im zabawa bardziej ekstremalna tym lepsza. Uwielbiam i nienawidzę zarazem, tego jak mój synek wygląda tuż po tym jak nakarmi Go tata. Jedzenie jest wszędzie tylko nie w Jego brzuchu, czyli tam gdzie być powinno.

Naj­lep­szy przy­jaciel dos­ta­nie praw­do­podob­nie naj­lep­szą
małżonkę, po­nieważ dob­re małżeństwo opiera się na ta­len­cie
do przyjaźni.  

Fryderyk Nietzsche

Codzienne przebywanie w tych samych czterech ścianach, znając każdy szczegół anatomii drugiej połowy rodzi konsternację, płodząc w głowach uczucie totalnego znużenia otaczającą sytuacją. Czasem nie można na siebie patrzeć, by następnego dnia rzucając się sobie w ramiona, szeptać do ucha najsłodsze wyznania. Czasem wkurzamy się na siebie tak okrutnie, że zaszlachtowali byśmy drugą stronę własnymi rękami, ale z drugiej strony sami też dalecy jesteśmy od świętości. Małżeństwo to sztuka kompromisu, tyle że tego ostatniego obie strony muszą się nauczyć. Niestety to trudna sztuka, a edukacja wymaga ofiar w kubkach, talerzach i innych bibelotach, które w danym momencie znajdą się w zasięgu naszej dłoni.

Małżeństwo jest zgod­ne, kiedy żona pa­nuje nad mężem, a mąż nad sobą.

Zdzisław Dolatowski

Przejdźmy jednak do przyjemności. Wspólne wicie gniazdka, urządzanie, kupowanie, sprawianie sobie obustronnej przyjemności jest niewątpliwym plusem bycia razem, ale jeśli w głowie mamy obraz styranego pracę męża, stojącego w drzwiach z bukietem świeżo ciętych róż, to możemy się mocno rozczarować. Odkąd ślubował Ci wierność, romantyzm poszedł w kąt, a na salony wkroczył pragmatyzm, często chorobliwy. Od tej pory jeśli kwiat, to tylko w doniczce, bo na dłużej posłuży jako ozdoba wypieszczonego wspólnymi siłami domu. Jeśli kolacja, to tylko od wielkiego dzwonu (10 rocznica ślubu, awans na stanowisko dyrektora itp.), bo są ważniejsze wydatki, a jeśli film to tylko w domu, bo w kinie nie ma kanapy i ciepłego koca. Poza tym szkoda kasy na bilet, jeśli film ma posłużyć wyłącznie za kołysankę.

Miłość to spra­wa ideal­na, małżeństwo – real­na. Połącze­nie rzeczy real­nej z idealną nig­dy nie uchodzi bezkarnie.

Johann Wolfgang Goethe
Dlatego najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich jako osób nieidealnych, jest pokochanie wad swojego partnera. Nawet jeśli parzą i bywają solą w rozdrapanej złością ranie. Jedyną możliwością jest zachowanie zdrowego dystansu i pogodzenie się z faktem, że ludzi się nie zmieni, a mężczyzna tuż obok jest przecież naszym wybrankiem.
W małżeństwie ważne jest nie tyl­ko dob­rać się za­leta­mi, ale i wadami.
Magdalena Samozwaniec
Wszystko powyższe dotyczy zdrowej relacji damsko-męskiej, nie miałam na myśli godzenia się z sytuacjami patologicznymi.

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.

  • Anonimowy

    Sama prawda, jak zwykle genialnie napisane. Uwielbiam Twój blog i to jak piszesz.

  • Genialne

  • No co TY? 😛

  • Szkoda że w wiekszości opisałaś minusy… Bo plusów troche mało a mi się ślubu odechciało 😛 dużo negatywnego wydzwieku…
    mam nadzieje że będe bardziej szczęsliwa 🙂

    • No co Ty. Mnie po prostu trzeba poznać, żeby wiedzieć, że moim ulubionym narzędziem stylistycznym jest sarkazm, a we wszystkich tekstach bez wyjątku puszczam oczko w kierunku czytelnika 😀 Głowa do góry, po ślubie jest kaszanka, ale całkiem smaczna 😛

    • Z cebulką i podsmarzanymi ziemniakami <3 😀

  • Dokładnie, trzeba tę "kaszankę" odpowiednio okrasić i jest całkiem smacznie 🙂

  • Anonimowy

    True story ! 🙂

  • Anonimowy

    Robisz na blogu miazgę. Piszesz zarąbiście, po prostu brak słów. Będę zaglądał mimo, że całkiem nie moja tematyka, ale super się Ciebie czyta.

    Pozdro Arek

  • Rewelacyjnie się Ciebie czytało. Myślę, że po ślubie będzie ciekawie.

  • Ania rewelacyjnie to ujęłaś 🙂 Dokładnie tak jest,ja juz będę w lipcu 11 rocznice obchodzić,jak ja to wytrzymałam????

    • O, to z okazji 10 mieliście wyjście do restauracji :p

  • A ja powiem, że małżeństwo to super sprawa 🙂 są wzloty i upadki , bo inaczej zjadłaby nas proza życia. A ślub kościelny i wesele to wspaniały dzień, który na zawsze pozostanie w naszej pamięci i każdemu życzę wspaniałego ślubu a potem cudnego małżeństwa, bo tak na prawdę będzie ono takie jakie je sobie wypracujesz 🙂 chcesz być szczęśliwa to daj szczęście innym a moim zdaniem dziecko tylko cementuje i wzmacnia związek 🙂

    pozdrawiam wszystkie czytelniczki

    • No pewnie, że super sprawa, ze wszystkimi plusami i minusami, nie zamieniłabym swojego męża nawet na Bradleya Coopera, choć sama nie wierzę w to co piszę :p

  • Bradley Cooper mówisz, oj kusisz … 😀

  • hm, tak sobie myślę, że usługa małżeństwa z ukochaną kobietą powinna być równoznaczna z dobrowolną i dożywotnią składką na poczet żony że te wszystkie trudy i bolączki których dozna podczas tego i żyli długo i szczęśliwie 🙂