Jak być dobrym warszawiakiem w Internecie

Piszę ten tekst z pozycji mieszkańca małego, prowincjonalnego miasta Wrocławia. Ledwie coś ponad 600 tysięcy mieszkańców, psy tu d…mi szczekają, na sporadyczne wizyty kogoś ważnego miasto wypożycza asfalt z Wąchocka (ten zwijany na noc). Ale to też Polska.
Głowa pawia

Fot. ltshears /sxc.hu

Na prowincji żyje się nielekko. Po nielicznych ulicach, wyznaczanych rzędami poniemieckich ruder, snują się furmanki, od czasu do czasu tylko przejedzie jakiś zdezelowany maluch lub fiat125p, nierzadko pchany przez grupkę umorusanych tubylców. Świateł nie ma, bo i po co, zresztą na starych, kocich łbach, pełnych dziur nawet przyjezdny by się nie rozpędził. Smród z rynsztoków jest nie do wytrzymania. Ponieważ w nocy jest ciemno (latarnie ponoć mają kiedyś być, ale na razie priorytetem był stadion piłkarski), wędrowcy muszą idąc wołać „idzie się, idzie się!”. To jedyny, a i tak niepewny sposób ochrony przed pomyjami i zawartością nocników, wylewanymi przez okna nieskanalizowanych domów wprost na ulicę.

Internetu właściwie też by nie było – jakoś radziliśmy tu sobie przez tyle lat przy pomocy gwizdania na palcach, gołębi pocztowych i tam-tamów tudzież sygnałów dymnych, puszczanych z ognisk rozpalanych na niektórych placach – ale wymusili to warszawiacy, chcący mieć kontakt z ubogimi krewnymi. No, to mamy. Słaby, bo słaby – standardem jest dial-upowy modem 14 400, choć co niektórzy przywieźli sobie z warszawskich śmietników cudeńka, wyciągające ponoć nawet 56 kbps. Ale mamy.

A skoro mamy, to krew nas zalewa, gdy czasem (z reguły stać nas na to dwa-trzy razy w miesiącu) wejdziemy na jakiś ogólnopolski serwis społecznościowy lub forum, a tam na przykład:

Mamy jeszcze miejsca na czwartkowy warsztat Zasada TAK, i… akceptacja jako pierwszy krok do tworzenia nowej jakości i zmiany.(…)

Warsztat odbędzie się w najbliższy czwartek, 30 sierpnia, w godzinach 14.00-17.00. Udział w warsztacie to jedyne 150 zł, zgłoszenia przyjmujemy do 29 sierpnia (środa).

Gdzie, gdzie są takie fantastyczne warsztaty??? My tu przeca łakniem jakości i zmiany! Może uda się jakoś doleźć… A nieee… To w Warszawie Tylko nikt o tym nie wspomniał, choć i serwis ogólnopolski, i grupa tematyczna też nie lokalna warszawska…

Pasek tytułów – RSS TVN24.plAlbo w naszym ulubionym, ogólnopolskim serwisie informacyjnym TVN24.pl – tu uwagę prowincjusza przyciąga tytuł z paska RSS: „Anna przebija się na powierzchnię”. Co to może być? Huragan jakiś nadejdzie? Anka z Więckowskiego wygrzebuje się wreszcie spod sterty śmieci i butelek? Klikamy więc naszą prowincjonalną myszką – a tu …nie TVN, tylko TVN Warszawa i jakieś ustrojstwo, co tam wierci dziurę w ziemi. Co nas to, do jasnej cholery, obchodzi?

Tak a propos TVN: nie uwierzysz, warszawiaku, ale nawet u nas niektórzy mają telewizję. I za chińskiego boga nie mogą zrozumieć, dlaczego w ogólnopolskich programach informacyjnych raz po raz a to o jakichś korkach w Warszawie, a to o jakiejś premierze w Warszawie, a to o jakimś metrze? Warszawiaku – korki mamy własne, w butelkach od bełtów (plastykowe zresztą), o premierze (tym na „T”) lepiej u nas nie wspominać, a z metra kupujemy płótno na kalesony.

No dobrze, powyzłośliwiałem się, czas na konkrety. Drogi mieszkańcu najwspanialszej stolycy, rdzenny lub przyjezdny – nieważne. Mam do Ciebie kilka próśb, których spełnienie sprawi, że zyskasz moją sympatię. Do tego stopnia, że może nawet przestanę rzucać końskim łajnem, zbieranym z ulicy, w autokar Twojej Legii, gdy przyjeżdża do nas na mecz ze Śląskiem (i jest raz po raz wyciągany traktorem z błota – ulice u nas jeszcze kiepskie):

uświadom sobie, że świat to nie tylko USA (możesz to nawet podpowiedzieć Amerykanom, w końcu u was tam czasem jacyś bywają), a Polska to nie tylko Warszawa
uświadom sobie też, że Internet to sieć globalna, sieć polska, ale nie lokalna warszawska. A w związku z tym:

swoje ogłoszenia o zdarzeniach, mających mieć miejsce w Warszawie, publikuj w serwisach, grupach dyskusyjnych i na forach warszawskich, a nie ogólnopolskich
jeśli już koniecznie musisz w ogólnopolskim, to zarówno w tytule (po to, by chamy z prowincji nie klikały niepotrzebnie, nie dla psa kiełbasa) jak i w treści wyraźnie zaznacz, że rzecz dotyczy Warszawy
nie obrażaj całej reszty Polski, podając adres w formie „ul. Jakaśtam, Wola”. Dodaj, że Warszawa. Owszem, teoretycznie masz prawo oczekiwać, że prowincjusz wie z grubsza, jakiego miasta to dzielnica, ale tylko wykształcony prowincjusz, a wiesz, u nas wyżej podstawówki mało kto zajdzie, a poziom tam – jak to na wsi…
najstaranniej unikaj wyrażenia „oczywiście w Warszawie”. Dla ciebie jest to oczywista oczywistość, że w Warszawie i że tylko w Warszawie, ale dla nas, na prowincjonalnym zadupiu, już niekoniecznie. My tu ludzie proste i biedne, ale swoją dumę mamy.

Może kiedyś, jak uzbieram na bilet, będzie mi dane odwiedzić Twoje piękne miasto, a wtedy za przestrzeganie tych zasad pięknie Ci podziękuję. Bimbru dam pokosztować i kiełbasy z dzika, co to u nas po centrum biegają…

Poznasz mnie bez trudu – po waciaku, gumiakach i berecie z antenką.