Nadeszła chwila podsumowania. Wszystkie nadesłane zdjęcia zasłużyły na nagrodę, podziw dla mam i tatusiów za tak kreatywne i niekonwencjonalne podejście do wychowywania malucha. Kupić nową zabawkę jest niezwykle łatwo, ale wyczarować coś z niczego, albo jedną wykorzystać na kilka przeróżnych sposobów to już nie lada sztuka.

„To zasługa naszych dzieci” powiecie… oczywiście zgadzam się, ale miło popatrzyć na takich rodziców jak Wy. Chciałam serdecznie wszystkim podziękować, za poświęcony czas, za trud i za pomysły. Dziękuję, że swym udziałem postanowiliście podzielić się ze mną i Weerol Polska swymi rodzinnymi chwilami. Niestety zwycięzca może być tylko jeden 🙁Na początku wyróżnienie:

Zachwycił nas pomysł Mamy Beaty, która podsunęła pomysł absolutnie niekonwencjonalnego wykorzystania balonów z wodą. Zdjęcie przedstawiające uśmiechniętego od ucha do ucha artystę ukradło moje serce (zresztą weerola też) i sprawiło, że długo nie mogłam zdecydować się komu ostatecznie przyznać nagrodę. Gdybym miała drugi wózek do rozdania, na pewno trafił by w ręce balonowego malarza.
Nagroda trafia w ręce:
Ostatecznie, po nieprzespanej nocy, wielogodzinnych analizach, ostateczny wybór przekazałam na ręce Jasia i mojego męża. To oni zdecydowali że…
i jej pomysł z nakrętkami. Realizacja zabawy to prawdziwy majstersztyk, dlatego nagradzam nie tylko fajny pomysł, ale przede wszystkim niesamowite zaangażowanie w zadanie konkursowe, które zdaję sobie sprawę, nie było łatwe. Dla tych co nie widzieli, poniżej zamieszczam zwycięski kolaż.
Zwycięzcę, czyli Panią Karolinę, proszę o przesłanie danych do wysyłki poprzez FB (TUTAJ) lub mailem na info@weerol.pl.
Mamo Karolino, byłabym wdzięczna za podesłanie zdjęcia uwieczniającego radość córci z zabawy Weerolem, ale to nie jest obowiązkowe zadanie dodatkowe :p

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.