Jeśli uważnie śledzicie moje zapiski, zapewne wiecie, że przeogromną sympatią darzę kolorowe lakiery do paznokci (moje świecidełka). Niestety, musimy zdawać sobie sprawę, że śliczne buteleczki, wypełnione różnobarwnymi emaliami, to trucizna w czystej formie (już sam zapach nas o tym uprzedza) i najrozsądniej byłoby z nich zrezygnować. Rozsądek rozsądkiem, ja paznokcie kolorowe mieć muszę 😛

Z lakierami jest jak z frytkami czy pizzą. Niby wiemy, że są niezdrowe, tuczące i generalnie mają same wady. Mają jednak jedną ogromną zaletę, są przepyszne, przez co wcześniej wymienione minusy po prostu przestają mieć znaczenie. W przypadku emalii ich niewątpliwie ogromna szkodliwość przegrywa z namacalnym efektem, który widzimy w postaci uroczego kolorku na płytce.

Musimy być jednak świadome…
…że śliczne, kolorowe cukiereczki to mieszanina szkodliwych substancji chemicznych, a wiele z nich należy wręcz do kategorii trucizn. Lakier do paznokci powstał 1925 roku, a pierwszy egzemplarz był zwyczajnym produktem ubocznym przemysłu samochodowego. Jako, że ów odpad charakteryzował się różowo-czerwonym zabarwieniem (choć był przezroczysty), szybko wpadł w oko ówczesnym paniom, które znalazły mu dość nietypowe jak na tamte czasy zastosowanie. Bracia Charles i Joseph Revson w 1932 roku stworzyli pierwszy kryjący lakier do paznokci, składający się z pigmentów, a nie z barwników. Popularna marka kosmetyczna Revlon, jako pierwsza wprowadziła na rynek pasujące do siebie lakiery do paznokci i szminki.
Dzisiaj w skład lakieru wchodzą przede wszystkim nitroceluloza – substancja wiążąca, lotny rozpuszczalnik oraz pigmenty barwiące.
Przyjrzyjmy się poszczególnym składnikom. Zaczniemy od najgorszego…
Rozpuszczalniki:


Dzięki swej właściwości szybkiego odparowywania, przyśpieszają wysychanie lakieru. Wśród rozpuszczalników, można wyróżnić: aceton, ligroinę, octan butylu i etylu, toluen, formaldehyd itp. Tworzą fazę, dzięki której składniki lakieru występują w formie zawiesiny, a podczas malowania paznokci ułatwiają aplikację produktu.
Toluen – pełni funkcję rozcieńczalnika, a także składnika modyfikującego własności tworzącego się filmu. Do niedawna był częstym składnikiem popularnych lakierów ze względu na niską cenę i własności chemiczne (jest obok benzenu i ksylenu, które nie są wykorzystywane w kosmetykach, jednym z najlepszych rozpuszczalników niepolarnych). W ostatnich latach jego użycie w lakierach do paznokci zaczęło się zmniejszać. Ponieważ zastosowanie innych, droższych rozpuszczalników powoduje podwyższenie ceny lakierów, dalej aż 50 procent dostępnych na rynku emalii, posiada go w swym składzie. Obecnie toluen spotkamy głównie w tańszych lakierach, a zdecydowanie powinnyśmy go unikać, jest potwornie rakotwórczy (co więcej spotkamy go także w wielu zmywaczach, zwracajmy uwagę by nasz produkt do paznokci nie posiadał go na etykiecie)
Dlaczego toluen jest dyskusyjnym składnikiem? Zgodnie z przepisami dotyczącymi substancji chemicznych klasyfikowany jest jako substancja niebezpieczna, m.in. jako działający szkodliwie na rozrodczość kategorii 3 (Repro. Kat. 3). Kategoria 3 oznacza, że substancja może być podejrzewana o własności szkodliwe (np. ze względu na budowę chemiczną), ale nie zostało to dotychczas udowodnione, a jednoznaczna ocena nie jest możliwa ze względu na brak wystarczających danych toksykologicznych.
Toluen występujący w pewnym stężeniu powoduje uszkodzenia nerwów, nerek i wątroby.

Formaldehyd i żywice formaldehydowe – Fuuuuuuuuj!!!!
Formaldehyd klasyfikowany jest jako substancja rakotwórcza kategorii 3, inaczej jednak niż w przypadku toluenu jego użycie w preparatach do paznokci jest regulowane na liście substancji dozwolonych z ograniczeniami. Wolny formaldehyd może być stosowany wyłącznie w utwardzaczach do paznokci, w ilości do 5 proc. (w przeliczeniu na czysty formaldehyd). Wówczas na opakowaniu należy umieścić informację „zawiera formaldehyd” i ostrzeżenie, że należy chronić skórę olejem lub tłuszczem przed działaniem preparatu. Moja rada, produkty takie po prostu zostawcie na półce!
Ftalany
Jeszcze kilkanaście lat temu jako ftalany (dioktylowy i dibutylowy) były najczęściej stosowanymi plastyfikatorami. Obecnie substancje te w Europie znajdują się na liście substancji niedozwolonych w kosmetykach, natomiast np. w USA zakaz ten nie obowiązuje (warto na to zwrócić uwagę, gdy zamawiamy lakiery z USA). W kosmetykach najczęściej używany jest ftalan dietylu, który wykorzystywany jest jako rozpuszczalnik, plastyfikator, skażalnik alkoholu etylowego. Natomiast ftalan dibutylu jest substancją palną, toksyczną, działającą na rozrodczość przy tym bardzo niebezpieczną dla środowiska. Może działać szkodliwie na dziecko w łonie matki!!! Możliwe ryzyko upośledzenia płodności.
Niemieckie czasopismo konsumenckie Öko-Test przeprowadziło testy lakierów do paznokci w odstępach dwóch lat. Za każdym razem wyniki tych testów jeżyły włosy na głowie. Wyniki z 2007 roku wykazały, że tylko jedna trzecia lakierów do paznokci otrzymała ocenę dobrą. Pozostałe lakiery produkty tej grupy otrzymały oceny dopuszczające, a nawet niedostateczne. Powodami negatywnej oceny były obecność formaldehydu i toluenu.

Öko-Test radzi zatem: „Nawet jeśli ilość, jaka uwalnia się z niewielkiego otworu buteleczki, jest niewielka, należałoby profilaktycznie zrezygnować ze stosowania toluenu.”
Poza tym w przypadku prawie połowy lakierów Öko-Test skrytykował zastosowanie akrylanów, które również budzą wiele kontrowersji.
Przykład z życia: Podczas mej pracy laboratoryjnej dość często spotykałam się z organicznymi rozpuszczalnikami tj. benzen, toluen itp. skutkiem czego po dziś dzień zmagam się z nieodwracalnymi problemami z wątrobą, która daje o sobie znać (przeraźliwym bólem) w najmniej oczekiwanych momentach 🙁 Na prawdę należy uważać!!!!!

Żywica tolueno-sulfonamido-formaldehydowa TSFR oraz żywice syntetyczne
Żywice dodawane są do produktów z prostego względu. Zapewniają doskonałą przyczepność i piękny połysk lakieru.
Żywice formaldehydowe stosowane w lakierach do paznokci nie zawierają wolnego formaldehydu. Otrzymuje się je w reakcji polimeryzacji z formaldehydu i innych składników. Formaldehyd ulega w nich całkowitemu przereagowaniu. Jednak zastosowanie tego typu żywic systematycznie maleje ze względu na możliwe własności uczulające u osób wrażliwych. Obecnie żywica tolueno-sulfonamido-formaldehydowa TSFR nie jest stosowana.
Żywice naturalne – szelak – otrzymywany z wydzieliny owada Laccifer lacca,

    • żywica Elemi – z drzewa Canarium luzonicum,
    • żywica Damara – z drzewa Shorea wiesnerii,
    • żywica Benzoesiam – z drzewa Styrax tonkinensis
Żywice syntetyczne – żywice alkidowe sulfoamidowe, estry poliakrylowe

Inne składniki lakierów to:
Nitroceluloza (mieszanina azotanów (V) celulozy – estrów celulozy oraz kwasu azotowego) – używana w przemyśle chemicznym przy produkcji klejów, farb czy lakierów. To dzięki niej nasz lakier zastyga na paznokciu w jednolitą warstwę. To również ona ma teoretycznie zapewnić idealne przyleganie lakieru do płytki (w praktyce wiemy jak to wygląda).
Substancje zmiękczające takie jak olej rycynowy, kamfora i stearynian butylu, nadają warstwie lakieru niezbędną przyczepność. Nadają też odpowiednią elastyczność i konsystencję lakieru.
Pigmenty – czyli substancje barwiące m.in. barwniki naturalne, tlenki żelaza i tytanu. Pigmenty obecne w lakierze nadają produktowi kolor jaki uzyskujemy po nałożeniu go na paznokieć.
Esencja Perłowa (shimmer) – dodawana do lakierów (i nie tylko), by uzyskać perłowy kolor. Pozyskiwana jest z rybich łusek lub syntetycznie.
Filtry UV – Zabezpieczają lakier przed działaniem promieni słonecznych. Filtry UV chronią też płytkę naszego paznokcia.
Substancje odżywcze (czyli pic na wodę) – Zawierają proteiny, wapń, ceramidy, różne witaminy (A, F, E), minerały (Se, Ca), wyciągi roślinne itp. W teorii mają odżywiać naszą płytkę, w praktyce są tylko sloganem na etykiecie 🙂

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.