Jako, że nadchodzące Święta, to czas cudów i spełniania życzeń, ja również postanowiłam zrobić sobie prezent i wcielić w życie pomysł, który już dawno chodził mi po głowie. Wszystkie czytające mnie mamy i ich pociechy zapraszam na moje bajki, a jeśli chcecie przeczytać pierwszą z nich, zapraszam do więcej.
Mała Mikołajkowa, załamała swoje malutkie rączki, gdy zorientowała się, że w tym roku, napisało do niej dwa razy więcej dzieci, niż w roku ubiegłym. Bała się malutka, że nie poradzi sobie z dotarciem na czas do wszystkich czekających na nią dzieci. Wielka ilość kolorowych kopert, utworzyła całkiem sporą górę, a były wśród listów życzenia malutkie, nieco większe i te całkiem ogromne. Piotruś z Torunia, na przykład, poprosił o szczeniaczka, Gosia z Rzeszowa marzyła o kolorowych farbkach, a Ignaś ze Szczecina prosił o zielone autko. A przecież to tylko 3 kropelki w całym oceanie próśb skierowanych do Mikołajkowej.
– MikoZuziu, przecież to cudowne, że mamy w tym roku tyle listów. To znaczy, że dzieci na prawdę w nas wierzą i to coraz bardziej – powiedział Reniferek Jasio, największy, najszybszy i najbardziej roześmiany ze wszystkich MikoZuziowych reniferów.
– Przecież ja, Ty i nasz Elfik Aluś jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, a razem wszytko pójdzie nam

łatwiej i przyjemniej – dodał Jasio z uśmiechem na twarzy.

– Masz rację reniferku! – wykrzyknęła – założę tylko moje magiczne buciki, zawołam Elfika i zaczynamy.
A był wśród listów, list wyjątkowy. Mała dziewczynka, prosiła w nim o zdrowie dla swojej umierającej mamusi. Był to list krótki, bez powszechnych obietnic dzieci o byciu grzecznym i wyglądał tak, jakby pisząca go dziewczynka płakała. Spływające po jej twarzy łezki, rozchlapywały się na kartce, tworząc fantazyjne, atramentowe plamy.
Mały reniferek bardzo się zasmucił, ale przypomniał sobie, że kilka dni temu, na spacerku z Elfikiem, znaleźli pod drzewkiem „Dobrej Nadziei” tajemniczą roślinkę ze srebrnymi listkami. Była to roślinka magiczna. Miała moc spełniania życzeń tego kto po raz pierwszy wziął ją w swoje rączki. Roślinka spełniała ich dokładnie tyle, ile posiadała listków, ale niestety znaleziona przez

Reniferka i Elfika posiadała już tylko ten ostatni. Reniferek wiedział już, jakie będzie jego jedyne życzenie. Przecież nic na świecie nie jest tak ważne jak bycie dobrym dla drugiego człowieka – pomyślał…

– Elfiku, Elfiku przewiążmy listek czerwoną kokardką, będziemy mieli cudowny prezent dla płaczącej dziewczynki.
– Cudownie!!! – zapiszczał uradowany Alek i razem pobiegli do Mikołajkowej.Koniec

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.