Witajcie kochane. Jestem 100 procentową sroką, uwielbiam wszystkie możliwe świecidełka, które w cudowny sposób urozmaicają nawet najzwyklejszy strój codzienny. Wszelkiego rodzaju wisiorki, kolczyki, naszyjniki czy bransoletki, to absolutny must wear moich codziennych stylizacji.

Tak to już jest, że dobrze dobrane dodatki zmieniają strój i ze zwykłego codzienniaczka możemy wykreować w ten sposób coś nowego. Chyba jak każda z Was posiadam wśród mojej biżuterii absolutnego ulubieńca.

Bransoletka Pandora, którą to cierpliwie przyozdabiam nowymi elementami, to mój największy skarb, a każdy „koralik” to osobna historia z mojego życia. Nie jestem tak do końca wierna, dlatego wśród moich skarbeczków obok pandorowskich, znajdują się „koraliki” Chamilia (Kruk) czy Apart.
Filozofią tego typu świecidełek jest ich kolekcjonowanie, dlatego nigdy nie kupiłabym gotowej skompletowanej bransoletki lub też takiej, która tę prawdziwą ma udawać. To właśnie dlatego moja kolekcja nie powiększa się w jakimś spektakularnym tempie, a każdy kolejny jej element to dla mnie powód do nieopisanej radości.

Przystępując do kolekcjonowania, dobrze jest zastanowić się nad motywem przewodnim, wtedy to z ogromnej ilości proponowanych koraliczków łatwiej będzie wyłuskać nam takie, które pasują do naszej bransoletki. Jest to spore ułatwienie, gdyż dostępna w sklepie ilość beadsów, skutecznie utrudnia nam wybór, a tak krąg poszukiwań zostaje przez nas skutecznie ograniczony.

Moje bransoletka to wiosna. Po pierwsze urodziłam się o tej porze roku, a po drugie to czas odradzania się natury, zatem wszelkiego rodzaju motylki, kwiatuszki, biedronki, pastelowe kolory (czyli wszystko co lubię najbardziej) są jak najbardziej na miejscu.
Od pewnej reklamy w gazecie. Parę lat temu, bransoletki tego typu dopiero wkraczały na polskie salony, a ja po obejrzeniu ich w gazecie zakochałam się. Pierwszą bransoletkę dostała moja mama, która jeszcze bardziej utwierdziła mnie w chęci rozpoczęcia własnej kolekcji. Moją bransoletkę, a także dwa pierwsze jej elementy dostałam w zeszłym roku pod choinkę. Od tamtej pory moja bransoletka, wraz z kolejnymi wydarzeniami w moim życiu powiększa się o nowe „koraliki”, które dzięki temu stały się swoistym pamiętnikiem na mojej ręce.
Pandorowskie Serduszko dzielę na pół z moją najkochańszą w świecie mamą. To właśnie ono jest moim największym skarbem. Cudowny dwustronny symbol naszej miłości…


Kwiatuszek to nagroda, którą udało mi się wygrać w konkursie zorganizowanym na polskim fanpage’u Pandora. Ten drobiazg zawsze przykleja mi do twarzy uśmiech gdy na niego spoglądam.

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.