Dziś, podczas niewinnych zakupów w Hebe, moją uwagę zwróciło dość niepokojące zjawisko. Zbombardowana reklamą nowych pomadek, uwielbianej przeze mnie firmy Bourjois poleciałam ją zniuchać i niczym dzieciak z nosem przyklejonym do szyby cukierni, oglądałam, macałam, próbowałam. Nagle, zza moich pleców dobył się głos uprzejmej pani ekspedientki, która oznajmiła mi, że „dwa brakujące testery znajdują się u niej na toaletce”.
Ku mojemu zaskoczeniu, OBA TESTERY zostały przez tą panią użyte, do pomalowania ust kobiety, która zapłaciła za zrobienie jej wieczorowego makijażu. Zatkało mnie, gdyż na samą myśl, o ilości pomazianych pedzelkiem pomadki nieumytych rąk, opryszczek i innych zaraz, aż przeszły mnie dreszcze i doprawdy nie wiem, jak tego typu proceder przechodzi w HEBE bez większego echa. Nie wiem, czy podobnie dzieje się w przypadku innych kosmetyków i czy używane tusze, cienie itp, to też testery, ale fakt, że do pomalowania ust, użyto produktów wystawionych do prezentacji, zapominając o fundamentalnych zasadach higieny, skutecznie zniechęcił mnie do dalszych zakupów. To skandal i doprawdy współczuję kobiecie, która w swej nieświadomości, została przez makijażystkę tak paskudnie potraktowana.
Swoją drogą otworzyło mi to oczy i z większą uwagą, obserować będę tego typu usługi w innych znanych sieciach.

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.

  • Słyszałam o tym ostatnio. Jakoś nigdy nie zwracałam uwagi na te makijaże w Hebe i nie miałam zamiaru skorzystać ( w ogóle wolę żeby obcy ludzie nie dotykali mojej twarzy) ale ta wizja jest dosyć obrzydliwa. Jestem ciekawa czy to chociaż zostało zdezynfekowane brrrr. Lubię zakupy w Hebe i raczej nie przestanę tam kupować (zwłaszcza że w mojej okolicy Hebe ma najmniej macane produkty… to co się wyrabia w Naturze i Rossmanie z otwieraniem pełnowartościowych produktów to szok!) ale na makijaż to tam NIGDY nie pójdę i będę znajomym odradzać.

    • Anonimowy

      Nie martw się, "obcy ludzie" wcale nie mają ochoty dotyka Twojej twarzy.

    • Anonimowy

      tak to prawda.w hebe uzywa sie do makijazy testerow ktore sa uzywane praktycznie przez kazdego.a fuj

  • Na dezynfekcję bym nie liczyła, bo jak zdezynfekować pomadkę w płynie, w której wymacany pędzelek maczany był już dziesiątki razy? Jestem zszokowana!!!!

    • O Jezu – no faktycznie to niemożliwe. Fuj fuj.

  • Ja kiedyś widziałam w innej sieciówce, jak pani "wizażystka" lizała patyczek, którym potem coś tam poprawiała na oku klientki :/

    • hehe, sama tak robię. Ale to mój patyczek, moja ślina, moje oko:)Masakra…

  • U mnie wejście w post w którym informowałam że w Hebe jest makijaż i że malują testerami bije rekordy popularności. Moim zdaniem to jest straszne. Ludzie pchają brudne łapy w testery a potem oni to nakładają komuś.

    • Anonimowy

      Ale jak kobiety same malują się testerami, albo…co ja piszę! Jeśli ktoś używa testera to i tak jest dobrze, bo zazwyczaj kobiety otwierają wszystko jak leci a na końcu tester…i mam pytanie, jak wykonuje się makijaż za 70zł w sephorze, czy douglasie to makijażystki za każdym razem otwierają nowe pomadki? Jeden makijaż jedna pomadka? A gdy w salonie kosmetycznym wykonuje się makijaż to także stosuje się tą zasadę? Wiadomo, że usta maluje się pędzelkiem, który jest dezynfekowany każdorazowo, czy tak jest to już kwestia higieny każdej makijażystki i czy jest to salon, czy sephora czy hebe to nie ma różnicy…tyle w temacie…P.S. dziwię się, że tak wrażliwe panie w ogóle kupują cokolwiek, tak bez dezynfekcji?

  • Ooouuu no aż mnie zemdliło.. Ja nigdy z tego typu usług drogerii nie korzystałam, ale teraz to już wiem że nigdy nie skorzystam!

  • Anonimie, w domu pomadki używam tylko ja. Moja pomadka, moje zarazki. Opisana przeze mnie sytuacja nadaje się dla SANEPIDU i mam nadzieję, że ktoś się tym zainteresuje.

  • Panie/Pani Anonimowy/a – to gdzie ten makijaż byłby robiony i jaką by miał cenę jest mało ważne, byłby tak samo obrzydliwy. Po pierwsze tak, ja dezynfekuję swoje kosmetyki (where is your god now? :P) Skinsept Pur – polecam, do dostania w aptece. Po drugie są kosmetyki których od zakupu makijażyści używają z pomocą jednorazowych pędzelków czy szczoteczek – jak maskary czy błyszczyki. Wystarczy, że jedna osoba sobie tym pomazia po ręce i już na aplikatorze wracają do produktu bakterie i tam się namnażają. Tego nie ma jak zdezynfekować. Nie ma powierzchni którą można spryskać itd. To nie jest zasada "jeden klient jeden produkt" tylko "klient-dezynfekcja-kolejny klient". Podstawowa podstawa! I tak – to że pędzelek jest zdezynfekowany to spoko ale to jest podstawa higieny a nie jakiś ukłon w stronę klientki. Wypadałoby też zadbać żeby produkt, który nakładamy również został zdezynfekowany.

  • Tak samo postępują w Sephorze czy Douglasie. Ja kiedyś miałam robiony makijaż koktajlowy w Douglasie, kobieta robiła makijaż TYLKO testerami i dodam, że NIE UŻYWAŁA patyczków tj. główki maskary, ba! bazy Art Deco, której użyła była też testerem, zresztą – podeschniętym:/ Nic przy mnie nie było odkażone, po prostu brała z danej szafy produkt i sru – na twarz. Dodam tylko, że kobieta ta była z zewnątrz i czasem w Sephorze lub Douglasie w Łodzi się pojawia. Wiem też, że ma salon prywatny i pytanie czy u siebie też tak działa…

    • Niestety dokładnie tak się dzieje także w Sephorze i Douglasie. Dodatkowo makijaże "na szybko", czyli gdy ktoś chce wypróbować produkt przed zakupem robione są brudnymi pędzlami. Czasem obrzydzenie aż bierze od samego spojrzenia na "akcesoria" w pasach makijazowym 🙁

  • Ja miałam nieprzyjemność robienia makijażu w MACu po którym dostałam paskudnego ropnego zapalenia skóry 🙁

  • Ann

    Dla mnie to nic nowego, kiedy byłam na pokazie makijaży w Drogerii Polskiej, wizażystka także używała testerów do pomalowania klientek :/

  • Tak sie dzieje wszedzie..w kazdej drogerii i nie oszukujmy sie..wiekszosc kobiet nie jest swiadoma ryzyka jakie niesie za soba uzywanie testerow czy brudnych pedzli…zgadzaja sie na to wiec poniekad to tez ich wina i brak wiedzy napedza ten mechanizm…poza tym juz widzicie jak szefostwo zgadza sie na wieksza ilosc testerow czy pedzli aby spokojnie byl czas na dezynfekcje czy pranie pedzli…nie ma takiej opcji bo wsio ma byc najnizszym kosztem i to nie wina wizazystek a wina szefostwa w drogeriach

  • Ostatnio spędziłam trochę czasu w Hebe przyglądając się uważnie wszystkim nowościom z Essence i Catrice i akurat jakaś babeczka była malowana. "Wizażystka" co chwilę podchodziła do szaf i brała jakiś tam tester.. a to kredkę, a to podkład.. a to pomadkę. Z resztą przecież nie widać na ich stolikach żadnej kolorówki. Za każdym razem przy kasie proponują mi makijaż i w życiu bym się nie zgodziła. Nawet jakby chcieli mi za to zapłacić grubą kasę. Do ślubu też się malowałam sama.

  • Dlatego ja nigdy się nie skusze na taki makijaż 😀 a namawiają mnie za każdym razem jak tylko wejde do Hebe 😀 kiedyś poszlam do Inglota i chcialam kupić kredke do brwi. Byla tam makijazystka, którą poprosilam żeby mi pokazala jak się takiej kredki używa. Zdezynfekowala najpierw kredke a potem grzebyk, którym ukladala mi brwi. I tak to powinno wyglądać!

  • Jak byłam przy okazji w Hebe we Wrocławiu (tym pierwszym, bo nie wiem jak jest w drugim) to owszem widziałam jak dziewczyny dbają o to aby nie używać kosmetyków bezpośrednio. Wydaje mi się że to wszystko zależy od tego na kogo natrafimy. Dziewczyny, które zwracają na to uwagę czy może takie które to mają gdzieś? Mam koleżanka która pracuje w sieciowej drogerii i ona nawet dla własnego bezpieczeństwa dba o to aby zachować "czystość" przy testerach. Jednak pamiętajmy ile zwykłych osób podchodzi z ulicy i samemu chwyta za tester i mizia się nim wzdłuż i szerz. Sama byłam świadkiem jak dziewczyna zignorowała tester i polizała szminkę (jakby chciała sprawdzić jej smak O.o) po czym odłożyła ją na półkę. Nie będę bronić sieciówek, gdyż uważam że powinni zwracać na to większą uwagę, dawać do takich drogerii odpowiednie środki by zapobiegać brzydkim zarażeniom. No i na koniec dziewczyny robiące na kolorówce powinny przechodzić dodatkowe szkolenia z zakresu chorób, które możemy złapać właśnie przez takie gówniane lekceważenia podstawowych zasad higieny.

    • Anonimowy

      Narzekają najbardziej obrzydliwie wstrząśnięte damy,które zapewne pierwsze wyciągają łapy do nieotwartego produktu aby się nim pomalować odkładając zabakteriowany kosmetyk na półkę a później jakaś nieświadoma biedna Pani kupi go,nistety pracownice sklepu nie są w stanie upilnować każdego klienta,byłam świadkiem jak konsultantka za miłe zwrócenie uwagi została ostro potraktowana brzydkimi słowami od klientki.A co do makijaży widze jak wizażystki nakładają pomadkę na rękę więc nie ma mowy o bakteriack przenoszonych gdyż za każym razem dezynfekują ręcę.

  • Mnie też wstrząsnęło jakiś czas temu gdy wybierałam odcień podkładu, pani przede mną oglądała ten sam, zapytała o coś ekspedientkę i obie znikły. Ja jeszcze niezdecydowana zaczęłam poszukiwania testera – gdy moim oczom ukazało się, że pani owym testerem wykonuje full-makeup tej dziewczynie to lekko się zdziwiłam. Podkład jednak idzie nabrać w higieniczny sposób, ale pomadkę? I to jeszcze w płynie? Ale na pewno nakładała ją bezpośrednio aplikatorem na usta? Bo aż nie dobrze się robi na samą myśl, tym bardziej że zazwyczaj makijażystka używa jednorazowych aplikatorów lub nabiera kosmetyk najpierw na rękę, a dopiero maluje czystym pędzelkiem. Obrzydliwe… no w życiu nie dałabym się tak umalować… blee

  • Oj bardzo przykra informacja.. :/ Dobrze, że rzadko chodzę do Hebe.

  • Dlatego ja nigdy nie dam się komuś wymalować ..

    Obrzydlistwo i sanepid powinien się nimi zainteresować… :/

    • Ciekawa jestem co na to Sanepid? Czy w ogóle przyszło im do głowy, aby dozorem obejmować także taką działalność.

  • Też maluję na testerach w drogeriach – ale akurat jeśli chodzi o szminki, to przed użyciem je dezynfekuję, tak ja i pędzle i nakładam szminkę pędzlem… nie da się niestety tego zrobić z tuszami, ale od czego są jednorazowe szczoteczki? Fakt, że w większości taki makijaż jest robiony za zakupy za jakąś tam wartość. To samo jest w Douglasie czy Sephorze, to nie jest zjawisko popularne tylko w Hebe…

  • Ohyda!!! Ja miałam robiony raz makijaż u profesjonalisty – ślubny, ale Pani robiła go moimi kosmetykami, żeby właśnie uniknąć takiej historii jak ta opisana. Wielokrotnie można się spotkać z sytuacją, że ktoś otwiera i 'próbuje' kosmetyki, nie tylko próbki, a przecież wiadomo, że każdy kosmetyk ma określoną datę przydatności po otwarciu.Kosmetyki zazwyczaj kupuję w Yves Rocher – jedyne, które mnie na pewno nie uczulają i są zafoliowane. A tak trochę poza tematem, to kiedyś zwróciłam uwagę Pani Klientce w supermarkecie, która otwierała masło, wąchała je (dotykając nosem do masła) i odkładała na półkę i tak parę razy…

    • Anonimowy

      Niezła profesjonalistka malująca Twoimi kosmetykami 😉 ciekawe ile zapłaciłaś za taką przyjemność 😀

  • Anonimowy

    Haha ale się usmiałam. Widać, że komentarze są od osób, które nigdy nie pracowały w takich miejscach. Dla waszej wiadomości-testery są dezynfekowane na tyle, na ile jest to możliwe. Pędzle dezynfekowane po każdym makijażu. A czy zainteresował się sanepid… to chyba jasne, że skoro wykonywane są tego typu usługi, to znaczy, że sklep musiał przejść kontrolę pozytywnie?:) I dwa- myślicie, że przedstawiciele dostarczali by sklepu milion testerów tylko po to, żeby każda klientka mogła byc pomalowana świeżym?:) To się nazywa oszczędność. Pewnie zostanę zlinczowana i zjechana z góry na dół za swój komentarz, ale co mi tam. Ciśnienie mi się podnosi jak czytam, jak to wszystko jest złe i okropne i fuj-ale jak same byście pracowały w takim miejscu to byście zrozumiały jak to jest:) Pozdrawiam wszystkie 'wrażliwe' i 'sterylnie czyste' Panie:)

    • To, że sklep przeszedł kontrolę pozytywnie, nie oznacza, że wszystko w nim gra jak należy. Kontrole w naszym kraju są zapowiadane i dla potrzeb inspektorów odgrywa się sztukę o tym jak wszystkie zasady są grzecznie przestrzegane. Nikt nie mówi o tym, aby każda klientka malowała była nowym kosmetykiem, ale używanie do pomalowania pędzelka dołączonego do pomadki, którą wcześniej używało setki osób to spora przesada. I drogi anonimie, ciekawa jestem czy Ty jako klientka chciałabyś być czymś takim pomalowana. Takie podejście, jak to które prezentujesz tylko przyczynia się do tego, że coraz mniej będzie chętnych na tego typu usługi, bo skoro "testery są dezynfekowane na tyle, na ile jest to możliwe" to ja dziękuję bardzo za taką "przyjemność" Poczytaj nieco o chorobach przenoszone taką drogą i zastanów się nad postawą obronną, którą prezentujesz. To są właśnie owe Panie, po kursach w kilka tygodni przygotowujących do zawodu "wizażystki". Co tam biologia, mikrobiologia i poczucie przyzwoitości. Ważne, że portfel się zapełnia! Masakra!

  • Anonimowy

    Mowiac o tym, ze sa dezynfekowane nabtyle ile jest to mozliwe, mowilam miedzy innymi o dezynfekowaniu pedzli przed makijazem. To, ze widzialas cos takiego w jednym na ponad sto hebe nie znaczy, ze w kazdym tak jest. Jak masz takie pretensje to czemu tego nie zglosisz kierownikowi? Albo nie naslesz sanepid? Tylko w internecie wylewasz swoje zale.
    Ja jako klientka nigdy nie uzywam testerow bo dobrze wiem co sie z nimi dzieje i jakos nie mam potrzeby trabienia o tym na prawo i lewo. I na koniec, bo nie mam ochoty dalej toczyc tej dyskusji, zastanow sie nad tym-moze owe Panie wykonuja swoje obowiazki? Nawet jesli Panie chca zeby wszystko bylo jak nalezy to czasem moga nie miec do tego potrzebnych srodkow-w tym wypadku plyn do dezynfekcji czy jednorazowe reczniki. A jeszcze tego brakuje, zeby musialy dokladac z wlasnej kieszeni do tego interesu.
    A i bym zapomniala… Komentarz, ze 'byle portfel sie zapelnia' jest conajmniej nie na miejscu. Moge cie zapewnic, ze owe 'panie' nie maja ZADNYCH dodatkowych profitow za to, ze maluja wiecznie niezadowolone klientki.

    • Anonimowy

      Zwracając się do Anonimowy – bardzo tendencyjnie włączasz się do dyskusji podczas kiedy racja bezspornie jest po stronie autorki felietonu – czy Ci się to podoba czy nie. kogo i czego bronisz? Patologicznego procederu? Przyklaskujesz temu? Czym się kierujesz? Jesteś obiektywnym konsumentem usług czy potulnym pracownikiem, który aby tylko mieć pracę zrobi wszystko dla utrzymania etatu. Ludzie ! Domyślam się nawet Młoda Dziewczyno!!! Z takim podejściem nigdy nie zmieni się nic!!! A wystarczy aby informować : robimy makijaż odpłatnie na testerach, czy Pani reflektuje i wtedy już inna sytuacja inna płaszczyzna dyskusji….. Dostrzegasz tę różnicę?

  • Anonimowy

    hmmm pracuję w HeBe i jest to prawdą, że makijaże wykonywane są testerami ale co do pędzli to powiem, że są dezynfekowane, specjalnymi płynami do dezynfekcji po każdej klijentce, przed wykonaniem makijażu dezynfektują ręcę a pod tzw ręką mają waciki, patyczki czy ręczniki papierowe. Za wykonywanie makijaży konsultantki nie mają dodatkowego wynagrodzenia … to należy do ich obowiążków.

    • Anonimowy

      AMEN.

  • Anonimowy

    Czytając wypowiedzi autorki bloga oraz większości z was ręce i nogi opadają. Panie przychodzące na makijaż za 5 zł wymagają malowania za każdym razem nowymi, pełnowartościowymi produktami. śmiech!!!
    w HEBE do makijażu owszem używa się testerów zarówno kosmetyków do makijażu jak i np. kremu do twarzy czy serum rozjaśniającego. Ale makijażystka nie wkłada do kremu czy podkładu brudnego palca lub nie wtyka nadmiaru do pojemniczka powrotem, lecz po umyciu i zdezynfekowaniu rąk czystym patyczkiem nakłada niewielka ilość na (podkreślam zdezynfekowaną dłoń) lub bezpośrednio na twarz klientki. tak robią nie tylko panie w hebe lecz i wszyscy wizażyści i makijażystki na świecie. najważniejsza jest higiena osobista takiej makijażystki i czystego otoczenia. pędzle zawsze są myte i dezynfekowane wiec nie widzę tutaj nic aby powiedzieć blee. szybciej zarazicie się czymś u fryzjera niż na makijażu w drogeriach HEBE!!!
    wracając do tej pomadki nie wiem jak to robiła pani w drogeri w której ty byłaś, ale u nas dziewczyny taką pomadkę w płynie traktują jak płynny podkład. tutaj taka mega dyskusja a każdego dnia widzę jak panie biorą testery z półek i odrazu nakładają na siebie i z pewnością niejedna z osób które tutaj pisały tak właśnie robią.
    dla autorki tego artykułu dodam zamiast obsmarowywać ciężką prace makijażystek w internecie trzeba było podejść i zgłosić swoje sugestie kierownikowi danej drogerii.
    to na tyle!!!!

    • Taka wypowiedź, zapewne pracownika drogerii, potwierdza fakt, że tego typu usługę, trzeba omijać szerokim łukiem. Jako osoby niedouczone podstaw (myślenie, że skoro myjesz aplikator testera, który wczęśniej wylizały i powtórnie wsuwały do kosmetyku potencjalne klientki świadczy o niedouczeniu, albo totalnej głupocie). I nie oceniaj wszystkich swoją miarą. Osoby wypowiadające się pogardliwie o tego typu praktyce, mają większą wiedzę, niż Ci się wydaje, a świadczą o tym słowa potępiające tego typu działania. Na tych Waszych kursach zamiast uczyć się mieszać kolorki, powinni nauczyć Was podstaw mikrobiologii! Skandal!

  • Anonimowy

    nie wypowiadaj sie niedouczona dziewczyno bo to chyba ty nie masz pojecia co piszesz i widac ze siedzisz w domu i sie nudzisz i nigdy nigdzie nie pracowałaś. Osoby ktore pracują w Hebe nie maja byle jakich kursów czy cos większość osób to ludzie po studiach kosmetycznych itp. wiec nie wyskakuj tutaj z tematem mikrobiologii. jestem pracownikiem Hebe i się tego nie wstydzę. i denerwują mnie takie teksty jak twoje!!! wicej syfów i barteri sama sobie wprowadzasz na twarz drapiąc sie jakąc autobusem dotykajac barierki ktorej wczesniej dotykało milion osób przet toba!!! co na mpk tez nasyłasz sanepid?

    • Jestem magistrem biofizyki, a pracuję jako mikrobiolog w państwowym laboratorium i jakaś "wizażystka" z przeciętnej drogierii rodem z biedrony nie będzie mi wyskakiwać z takimi tekstami. Nie wypowiadaj się w tematach o jakich nie masz pojęcia, bo jeszcze bardziej pogrążasz miejsce swojej pracy! I bliżej mi do sanepidu niż Ci się wydaje! Jak byś była po studiach kosmetycznych, nie wyskakiwałabyś mi tutaj z takimi farmazonami!

    • Anonimowy

      Ja z kolei studiuję farmację i akurat mam taki przedmiot jak mikrobiologia. Całkowicie, ale to do cna zgadzam się z autorką bloga. Proceder w hebe jest obrzydliwy i naprawdę nadaje się do zgłoszenia odpowiednim służbom. Nigdy w życiu nie ulegnę namowom pań na makijaż. Pal sześć jakieś uczulenia, trądzik, ale w ten sposób można się zarazić czymś dużo gorszym!!!

    • Anonimowy

      to nieprawda ze w hebe przyjmuja po studiach kosmetologii.moze i owszem jakas garstka ich jest ale w wiekszosci to dziewczyny po zawodowkach i ida na żywiol.a bakterie sie mnoza.oj mnoza

  • Anonimowy

    Z tego co wiem (widziałam, podczas wykonywanej mi usługi w hebe), Panie malujące mnie miały płyn do dezynfekcji na stoliczku i kazdy pędzelek był dezynfekowany po uzyciu. Czy to po wymalowaniu mnie czy innej babeczki (np. dobierano komus tam podkład). Nie wiem co was obrzydza??

  • Tak, makijażystki w Hebe robią makijaż za pomocą testerów, bo to jest ustalone odgórnie, ale higiena jest (zazwyczaj…) zachowana, błyszczyk powinien być wyciśnięty na zewnętrzną cześć dłoni i nałożony pędzelkiem, wtedy jest ok 😉

  • Anonimowy

    a czego się spodziewałyście za 5 czy 10 zł koleżanki?

  • Anonimowy

    Ja pierooole ale wyscie baby sa glupie…za kazdym razem dezynfekuja…a jak wy niedorajdy babskie uzywacie testerow na swoje ryje to jest dobrze? A potem ktos inny tez uzyje bo w koncu tester i juz przez twoj zakichany ryj ma opryszczke..wiec o co Wam chodzi skoro sie same brzydzicie to po co uzywacie testerow? Po co te opinie skoro sie brzydzisz testerow ktorego sama uzylas a potem kto inny uzyje i tez nagle sie brzydzi za twoj ryj z bakteriami. Nie chcesz sie zarazic to sama glupi babsztylu nie uzywaj testera zeby kto unny zarozkow z twojej japy nie mial. A ze kazda prawie baba uzywa i otwiera nawet pelnowartosciowy produkt to tylko i wylacznie pretensje do siebie tak samo z testerami.

    • Bakterie są nie tylko na japie, ryju czy jak tam napisałaś, ale na ręce także, a nawet przede wszystkim. Jako, że to tester został wymyślony do testowanis go na czym potencjalny klient chce!!!!! Poza tym o tej godzinie gimbaza siedzi w szkole i nie udziela się w tematach, o których nie ma pojęcia, bo jeszcze dużo nauki przed nią!!!! Pozdrawiam

  • odbiegnę od opinii wszystkich i stwierdzam, że NIE ROBI TO NA MNIE WRAŻENIA. bakterie są wszędzie. jak wchodzicie do toalet publicznych, czy też w pociągu lub dotykacie swoich telefonów (ooo, to jest dopiero źródło bakterii!) to też tak rozpaczacie?