Dziś przepis prosty jak konstrukcja cepa i przydatny dla każdej z mam, która tak jak ja nie lubi marnować jedzenia i nie ma pomysłu na wykorzystanie ugotowanego w zupie mięsa z kurczaka, na które amatora próżno szukać pośród domowników. Dodatkowo, jeśli Wasze dziecko, to typowy niejadek, podany przeze mnie przepis może okazać się zbawieniem w codziennym wymyślaniu finezyjnych śniadań czy kolacji.

Składniki:

  • ugotowana w zupce nóżka z kurczaka (bez skórki)
  • maleńka cebulka dymka
  • garść szczypiorku
  • serek śmietankowy (np. almette)
  • łyżka oliwy z oliwek
  • odrobina soli i pieprzu

Sposób przygotowania:

  • Mięso z kurczaka kroimy w drobniutką kosteczkę. Im kostka będzie mniejsza, tym lepiej, w końcu zależy nam na uzyskaniu konsystencji pasty.
  • Jeszcze drobniej kroimy cebulę. Dzieci mają to do siebie (przynajmniej mój tak ma), że potrafią odcedzić nawet najmniejszy, drażniący je kawałek, dlatego dla wszystkich stroniących od surowizny maluchów, zalecam jej przemycanie.
  • Dodajemy posiekany szczypiorek, serek, oliwę i sól z pieprzem do smaku.
  • Dokładnie mieszamy i smarujemy pastą świeżutką bułeczkę lub chlebek.

Jak widzicie nic trudnego, a pasty to jedne z ulubionych dodatków do kanapek większości znanych mi dzieci.

pasta z kurczakakurczak

almette oliwa

Smacznego 🙂

Chlebak w stylu retro, zaprezentowany na zdjęciach znajdziecie na mojej ulubionej stronie www.garneczki.pl,  w bardzo atrakcyjnej, promocyjnej cenie.

A co najchętniej zajadają na śniadania Wasze dzieciaki?

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.