i moje zachłyśnięcie nową fryzurą Jaśka zdominowały mój dzisiejszy dzień. Wprawna ręka, kilka zgrabnych ciachnięć i mój synek z poczochrańca zamienił się w małego przystojniaka. Zresztą sami zobaczcie.

Ważny jest wybór salonu fryzjerskiego. Higiena, higiena i jeszcze raz higiena, bo aż strach pomyśleć ile groźnych zarazków czai się w zakamarkach zaniedbanego salonu. Najlepiej wybrać się do sprawdzonego miejsca, by niepotrzebnie nie eksperymentować na niewinnej główce naszego maluszka. Fajnie jeśli salon zaopatrzony jest w specjalne stanowisko dla malucha, które zabawi i odwróci uwagę nieco przytłoczonego nowościami brzdąca. W naszym przypadku sprawdził się tablet z bajkami i mój telefon w trybie dla malucha. Podobno świetnie sprawdzają się kolana mamusi, ale mój Superman dał radę bez tego.
Kilka minut w poczekalni dzięki czemu Jasio mógł przyjrzeć się pracy
innych pań, profesjonalnie obsługujących swoje klientki. Przyjemna
atmosfera, urocze zaczepki i przede wszystkim mój spokój, który prysł
jak bańka mydlana w momencie, w którym Jasio zasiadł przed lustrem, a ja
dostałam istnej głupawki pomieszanej ze wzruszeniem i próbą opanowania
napływających do oczu łez. Pierwsza wizyta u fryzjera. Mój synek to już
mały mężczyzna.
Trafiliśmy na bardzo fajną dziewczynę, która była przemiła, spokojna i bardzo staranna. Zaskoczyło mnie tempo z jakim odcinała kolejne pukle mojego Jasia, który już po chwili ukazał mi się w swoim, uroczym, nowym image.
Jaś dostał w nagrodę ulubionego precla z cukrem (co bez trudu zauważycie na niektórych zdjęciach mojego okruszkowego potworka), a ja po tak udanej wizycie, nie mogłam powstrzymać się od obfotografowania Jasia na pamiątkę Jego pierwszej, prawdziwej fryzury.

 

Jasio ma na sobie:
Buciki – Emel
Gatki – Cubus
Bluzeczka – No name (prezent od sąsiadki)
Kurteczka – H&M
Komin – H&M
Pieluszka – żartuję :p

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.

  • Ale przystojniak! U mojego póltoraroczniaka jeszcze nawet nie ma co obcinać;)
    Zapraszam do nas na konkurs http://www.mama-filipka.blogspot.com

  • Anonimowy

    aż trudno uwierzyć, że to taki mały bąk jest….to rezolutne spojrzenie …….