Pamiętacie tekst „Nie rozumiem, ale wstyd”. Od tamtej pory mój mały synek porozumiewa się już w bardziej zrozumiały sposób. W repertuarze jego słów jest już nie tylko mama, tata, ale także kotek, koko, dziadza, nie, daj dyda itp. Nauka mowy, to wspaniała zabawa, a także okazja do wspólnego odkrywania świata. To właśnie teraz nieocenioną rolę edukacyjną mogą spełnić odpowiednio dobrane do wieku malucha zabawki.

Pierwszy rok życia dziecka określany jest jako niemowlęcy, co sugeruje,
że jego wyróżnikiem jest brak mowy. Okres między pierwszymi urodzinami a
ukończeniem trzech lat nazywamy poniemowlęcym, a jego cechą
charakterystyczną ma być jakaś zmiana w mowie dziecka w stosunku do
czasu, gdy nic mówiło. Nazwy te są nieadekwatne, bo pierwsze trzy lata
życia dziecka to okres najintensywniejszego rozwoju mowy i największy
postęp w komunikacji z otoczeniem.

Pierwszą zachętą do mówienia jest interpretowanie płaczu dziecka i odpowiadanie na niego zgodnie z tym, co sygnalizuje  np. głód, ból, zmęczenie, zimno, nudę, tęsknotę. Dzięki temu dziecko odkrywa, że poprzez zabawy głosowe zaspokaja swoje potrzeby. Doniosły krzyk z głodu prowokuje  mamę od przyspieszenia karmienia, a tęskne kwilenie daje  sygnał do przytulenia, pogłaskania po główce, potrzymania za rączkę, czyli zrobienia tego, czego maluch w danej chwili potrzebuje. To jest pierwsza ważna rozmowa między dzieckiem a rodzicem, mimo, że nie padły jeszcze żadne słowa. Zachęca to dziecko do aktywności i ekspresji siebie poprzez wydawanie różnych dźwięków. Nauka  mówienia, nie następuje (przynajmniej nie na początku) poprzez naśladowania mowy słyszanej w otoczeniu. Pierwsze dźwięki wydawane przez dziecko – gruchanie, głużenie, gaworzenie – nie są przez nie słyszane w otoczeniu. Dorośli ani starsze dzieci nie mówią w taki sposób. Są to oryginalne wypowiedzi maluchów, przez nie tworzone, a nie naśladowane. Dźwięki takie (wokalizacje) należy nagradzać i wzmacniać poprzez uśmiech, mówienie lub imitację wydawanych przez dziecko dźwięków. Bogata i zróżnicowana ekspresja wokalna, stopniowo przechodzi w artykułowaną mowę. Przełom w mowie dziecka następuje, gdy rozwinie ono zdolność uważnego słuchania i usłyszy przerwy pomiędzy słowami w wypowiedziach dorosłych. Początkowo wypowiada ciągi sylab nie robiąc między nimi przerw. Z czasem dzieli je na dwusylabowe i powstają piękne słowa mama i tata. Przemawianie do dziecka z dobrą dykcją, akcentując przerwy pomiędzy słowami, pomaga mu przyswoić melodię i strukturę języka, zbudowanego ze słów.

Na początku naszej drogi do werbalnego porozumiewania się, brzdąc wyraża swe „poglądy” poprzez płacz, śmiech, guganie lub jak to nazywam po elficku :p Dr Justyna Korzeniewska (psycholog) przekonuje, że aby

 

gaworzenie
przerodziło się w głoski, sylaby i słowa należy nagradzać i wzmacniać pierwsze
dźwięki mowy (wokalizacje) dziecka
poprzez uśmiech, mówienie do niego lub imitację wydawanych przez nie dźwięków.

Instynktownie stosowałam się do powyższych wskazówek już od pierwszych chwil Jasia na świecie, przez co od dawna nie zamyka mi się buzia, a nasz do to niekończąca się symfonia onomatopej. Miauczę, szczekam, buczę, muczę przez co mój mały odkrywca świata, potrafi, wie i rozumie coraz więcej.

 

Dziecko
wypowiada ciągi sylab nie robiąc między nimi przerw. I tu ważna jest rola
rodzica –  grzechotek  i zabawek grających
należy używać z przerwami w schemacie dźwięk-przerwa, sygnał-cisza
. Pozwoli
to przyswoić maluchowi melodię i strukturę języka zbudowanego z słów. Taka
zabawa to piękny dialog między rodzicem a dzieckiem, w którym partnerzy „mówią”
naprzemiennie. Wspomaganie tej umiejętności polega między innymi na zabawach z
prezentowaniem dźwięków z różnych stron, tak aby dziecko odwracało głowę w ich stronę.

To ważne zadanie rodzica aby używać grzechotek i zabawek grających z
przerwami, w schemacie: dźwięk – przerwa, sygnał – cisza. Podczas pauzy
dziecko przetwarza słyszane dźwięki i może zasygnalizować, że chce dalej
słuchać. Ten sygnał to poruszenie, wokalizacje, gaworzenie, które
należy nagrodzić kolejną porcją miłych dźwięków. Taka zabawa to piękny
dialog między rodzicem a dzieckiem, w którym partnerzy „mówią”
naprzemiennie.

Od wymawiania sylab, dziecko dzieli już tylko jeden krok do wypowiadania całych słów, a tym krokiem jest słuchanie pojedynczych wyrazów. Dobrą pomocą w nauce mówienia będą zabawki, które odtwarzają odrębne hasła. Mowa słyszana w otoczeniu to ciąg słów, zlewających się w całość. Trudno wyróżnić z nich „cegiełki” języka. Następuje to zdecydowanie szybciej, gdy rodzic uzupełnia zabawkowe lekcje słownika zabawami w nazywanie. Wskazuje np. części ciała, przedmioty w otoczeniu, czynności dziecka i nazywa je słowami lub prostymi wyrażeniami. Należy pamiętać o dobrej dykcji, jednoznaczności połączenia przedmiotu i jego nazwy oraz wyjaśnianiu znaczenia słów poprzez gesty. Po zastosowaniu tych zaleceń, szybko można przejść do następnego etapu – zadawania pytań, na które odpowiada dziecko. Teraz już potrafi pokazać „gdzie lala ma oko?”, „gdzie jest piesek?”, „jaki duży urosnę?”. To sygnał, że rozumie mowę, czyli zmienił się z „niemowlaka” w „mowlaka”, a za chwilę będzie małym gadułą.

Mój „mowlak” zaskakuje mnie każdego dnia. Codziennie raduje mnie swoimi kolejnymi językowymi postępami. Nieodzowne w naszych zabawach, będących jednocześnie sposobem na doskonalenie umiejętności mówienia, są zabawki Fisher Price, które pomagają w rozwijaniu umiejętności:

                                     Czytania
http://tailormadepr.pl/download/Pobawmy%20Sie%20IV_hi_res/BLT34__FPBLT34PR1Z_hi_res.jpgSympatyczna pluszowa małpka z pięknie ilustrowaną książeczką zainspiruje do zabawy każde dziecko. Szeleszczące, miękkie strony to coś, czemu nie oprze się żaden maluch.  W trakcie wspólnego oglądania rodzic jest będąc narratorem opisuje wszystko, co jest na kolejnych stronach książeczki. W ten sposób pomoże dziecku w nauce nowych słów.

http://tailormadepr.pl/download/Pobawmy%20Sie%20IV_hi_res/BLT37_spm1_hi_res.jpg 
 Obserwacji
Oto tamburyn idealny dla rączek małego muzyka. Doskonały do chwytania, uderzania czy wystukiwania rytmu.  Jest bardzo kolorowy i wydaje ciekawe dźwięki. Duże lusterko stymuluje zmysły małego odkrywcy. Zabawa z własnym odbiciem w zwierciadle pomaga mu ćwiczyć równomierną mimikę twarzy i ust.

http://tailormadepr.pl/download/Pobawmy%20Sie%20IV_hi_res/V7443_R1Z_hi_res.jpg

Naśladowania
Dzieci
uwielbiają naśladować. Świetną zabawą jest dla nich obserwacja twarzy
rodzica w trakcie rozmowy.  Kiedy dziecko dostanie swój własny telefon –
Smartfonik Ucz się i Śmiej™, „konwersując” będzie się uczyć
wypowiadania pierwszych słów i doskonalić swoje umiejętności językowehttp://tailormadepr.pl/download/Pobawmy%20Sie%20IV_hi_res/W1125_PR1Z_hi_res.jpg

Słuchania muzyki i śpiewania piosenek
Szczeniaczka Uczniaczka z linii Ucz się i Śmiej™ można wykorzystać na wiele sposobów. Wskazując kolejno części jego ciała, pokazując gdzie ma oczko, brzuszek czy rączkę, zachęcamy dziecko do naśladowania. Ze szczeniaczkiem można również śpiewać. Powtarzanie piosenek po raz kolejny sprawia, że maluch trenuje pamięć  i wszystko szybciej zapamiętuje.

Ostatnio staliśmy się dumnymi posiadaczami Wesołej Farmy z genialnej serii Little People. Możecie wierzyć lub nie, żadna z dotychczasowych zabawek Jasia (może z wyjątkiem pilocika Fisher Price, który pewnego dnia zahipnotyzował go do tego stopnia, że myślałam że zwariuję od powtarzających się w kółko sekwencji pilocikowej gadaniny) nie zajęła go na tak długo. Co więcej rano jeszcze nie wyskoczył z piżamki, a już karmił i zabawiał swoje wiejskie zwierzątka.

Marka Fisher-Price® prowadzi kampanię edukacyjną „Pobawmy się!”, której celem jest przypomnienie rodzicom, że najważniejszym elementem rozwoju dziecka jest zabawa. Akcję „Pobawmy się!” wspomagają polska top modelka Kamila Szczawińska oraz dziennikarka Beata Sadowska. Do grona przyjaciół kampanii dołączyła także Karolina Malinowska. .Kampanię wspiera wiedzą i doświadczeniem  dr n. hum. Justyna Korzeniewska.




*Wpis powstał we współpracy z marką Fisher Price.

 

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.