Hejter to internetowy psychopata, który pod osłoną pozornej anonimowości, daje upust wszechogarniającej go frustracji oraz totalnemu braku akceptacji własnej osoby. Pomimo potwornie wkurzającej natury, bardziej niż złościć i nienawidzić, należy mu współczuć. Zawiść, która dotkliwie i boleśnie wypala jego trzewia, rozum i poczucie przyzwoitości, urasta w jego przypadku do potwornych wręcz rozmiarów, z którymi hejter samodzielnie nie potrafi sobie poradzić. Bidulek.

Wskutek wewnętrznego zakompleksienia hejtera, jego karłowate ego, jakikolwiek, najmniejszy nawet sukces osób trzecich boleśnie odchorowuje. Szczęście hejtowanego, przyprawia frustrata o ból istnienia, bezlitośnie rozszarpując broczące żółcią strzępy poczucia przyzwoitości, które ostatecznie spływa oceanem jadu. W rzeczywistości to manifest, błagalny krzyk, swoiste żebry o choć minimalne zainteresowanie jego marną osobą.Hejter to zazwyczaj pijawa, żerująca na popularności znanej i lubianej osobistości. Ofiarą hejtera może stać się bloger, vloger, celebryta, aktor, solista czy nawet powszechnie lubiany uczeń w szkole. Ważne, aby hejtowany nosił na swoich barkach znamiona, szeroko pojmowanej popularności. Zawistna osobowość opisywanego prześladowcy, nie pozwala mu poradzić sobie z tłumieniem negatywnych uczuć, a jedynym znanym mu sposobem wyładowywania narastającej w nim frustracji jest obrażanie osób, którym bezsprzecznie zazdrości. Jako psychopata, charakteropata czy socjopata, dokładnie wie jak słownie uderzyć swą ofiarę, aby najbardziej zabolało, wywołując zamierzony przez niego skutek, wzbudzenia jak najbardziej negatywnej reakcji. Jako jednostka mająca sobą niewiele do zaoferowania, korzysta z „atrybutu” niewyparzonej gęby w słowie pisanym, czerpiąc satysfakcję z zamieszania wywołanego jego osobą. Dlatego, najlepszym i niezawodnym sposobem na tego typu delikwenta jest jego totalne zignorowanie. Jednostronnie merytoryczna dyskusja, czy jakakolwiek obrona ofiary ze strony osób trzecich, przynosi odwrotny skutek, gdyż hejter czerpie ogromną satysfakcję w chwili, kiedy wreszcie się o nim mówi. Hejter to co robi, robi tylko i wyłącznie po to, aby sprawiając komuś przykrość, sztucznie, wyłącznie w swym mniemaniu pobudować swoją wątłą wiarę w siebie.

Jeśli ofiara byłaby, uwielbiającym czytać i słuchać wyłącznie negatywnych komentarzy na swój temat masochistą, hejter na złość chwaliłby ją i słodził. Jeśli byłaby matką, hejter krytykowałby jej dziecko, a jeśli byłaby znanym i cenionym sportowcem, hejter wytykałby jej porażki (które jak wiemy są nierozerwalnym elementem sukcesu).

Gdybyśmy mogli zajrzeć na drugą stronę monitora, spojrzeć z bliska na swego internetowego oprawcę, naszym oczom ukazała by się jednostka skrajnie bezbarwna i przeciętna, najprawdopodobniej w jakiś negatywny, widoczny sposób odbiegająca od pewnych utartych kanonów lub odbiegająca od nich w sposób intelektualny. Z pewnych względów nieakceptowana przez otaczającą rzeczywistość, w realu samotna, zakompleksiona, zamknięta w sobie. Odważna, tylko i wyłącznie pod „pseudonimem” Anonim. W tradycyjnych relacjach interpersonalnych wycofana i z pozoru nieposiadająca własnego zdania. Stłamszona, krzywdzona przez otoczenie, nasiąknięta frustracją, magazynująca swe negatywne emocje niczym bulwa. W krzywdzie i obelgach skierowanych w kierunku ofiary, znajduje sposób na uwolnienie się od swych demonów, przeistaczając w jednego z nich. Choć na chwilę stając się oprawcą, sprawia że to ktoś cierpi przez nią, a nie ona przez kogoś.

Hejter to człowiek skrajnie nieszczęśliwy, który nigdy nie otrzymał od życia tego co najpotrzebniejsze. Akceptacja własnej osobowości, pielęgnowana poprzez akceptację otoczenia, tożsamość (dla siebie jak i dla innych, nawet najbliższych są nikim), a także miłość i wiara we własne siły to dla hejtera wyłącznie encyklopedyczne definicje, o których w sposób rzeczywisty nie mają najmniejszego pojęcia. To smutne i po uświadomieniu sobie, że to właśnie hejter jest ofiarą, OFIARĄ LOSU, jego słowa, czyny i cały niesmak, który po sobie zostawia są o wiele lżejsze do strawienia.

Pamiętajmy jednak by nie mylić hejterstwa z konstruktywną krytyką. To, że ktoś nie zgadza się z moim zdaniem to jego pełne prawo, ale sposób w jaki się z nim nie zgadza, język którego używa przekonując mnie do swych argumentów to już inna kwestia.

 

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.

  • Mnie na razie hejterzy omijają – nie wiem czy do dobrze czy źle 🙂 Podobno atak hejtu oznacza że znaleźliśmy się na wyższym poziomie blogowania 🙂

  • Mnie też omijają 🙂 i mam nadzieję, że to się nie zmieni 🙂

  • Eeee też takie wrzucanie do jednego worka czasem jak nawet konstruktywnie powiesz komuś coś nie po myśli robisz za hejtera ogólnie teraz w sieci panuje takie podejście, że jeśli ktoś cię skrytykuje zawsze jest nikim a ty masz rację. niestety nie zawsze to się sprawdza i jednak niby krytykę trzeba mieć w dupie jednak czasem warto po zarejestrowaniu przemyśleć sprawę.