Dziś, odpowiedzmy sobie na pytanie dlaczego się malujemy?? Czy tak jak ponad 40% kobiet robimy to dlatego, że makijaż pozwala nam zakamuflować, to czego nie chcemy pokazywać. Może wręcz odwrotnie, podkreślamy nim, to co mamy w sobie najpiękniejsze? A może to zwykłe codzienne przyzwyczajenie, takie samo jak filiżanka porannej kawy? Czy jednak złapane w sidła pogoni za doskonałością, nie stajemy się „niewolnicami szminki”? Ile z Was nie wyobraża sobie wyjścia do sklepu, bez chociażby tuszu do rzęs?? Jesteście ciekawe jak widzą nas inni?? Jeśli choć jedno z powyższych pytań dotyczy Ciebie, to mój poniższy wpis powinien Cię zainteresować.
To że „polskie dziewczyny najładniejsze są”, to oczywista, oczywistość, ale sądzę, że niewiele z Was zdaje sobie sprawę, iż nasze polskie umiejętności podkreślania lub poprawiania urody makijażowymi trikami, znane są już od dawien, dawna poza granicami naszego państwa. Ba, jesteśmy zdeterminowane w dążeniu do wytyczonego we własnej głowie „ideału” i nic nam w tym nie przeszkodzi. Z badań wynika, że polskie niewiasty niezależnie od statusu społecznego, ustroju politycznego, czasów, wieku itp. mają zakorzenioną w głowie dbałość o swoją urodę. Co prawda wiele z nas zaliczyć można do makijażowych tradycjonalistek, które przez całe życie stawiają na brązową kredkę, delikatny beżowy cień i matowy róż, ale rośnie nam młode pokolenie odważnych, które są za pan brat z pełną paletą barw, obalając tym samym kolorystyczne mity.

Dowodem na to, jak bardzo jesteśmy siebie świadome jest fakt , że młode kobiety coraz częściej zdają sobie sprawę z tego jaki typ kolorystyczny reprezentują. Dla przypomnienia mamy cztery typy kolorystyczne: wiosna, lato, jesień, zima, którymi rządzą pewne prawa barw, które można i trzeba sobie fundować, a także jakich należy stanowczo unikać. Jeśli należycie do kobiecego grona, niekoniecznie świadomego swojego typu kolorystycznego, to pod każdą z wymienionych pór roku kryją się linki do moich wcześniejszych artykułów, w których możecie się tego dowiedzieć.

Jeśli tak jak 34% ankietowanych, odpowiedziałyście, że bez tuszu do rzęs, to stanowicie zdecydowaną większość. Taka też byłaby moja odpowiedź. Co ciekawe miłość do tuszu mija nam wraz z wiekiem, a coraz większym uczuciem obdarzamy pudry, pomadki czy kredki do oczu. Niemniej ciekawa jest zależność preferencji kosmetycznych od wykształcenia. Kobiety z wykształceniem podstawowym, najchętniej sięgają po pomadki. Kobietki z wykształceniem zasadniczym, wprost nie mogą obyć się bez kredki do oczu, natomiast kobiety z wykształceniem wyższym uwielbiają podkłady.
Aż 86 % kobiet deklaruje, że przed nałożeniem makijażu nakłada na swoją skórę krem nawilżający. 38 % kobiet stosuje krem pod oczy, a 25 % zadeklarowało używanie bazy pod makijaż. Dwa ostatnie, wymienione kosmetyki są zdecydowanie rzadziej wybierane przez kobietki młode (18- 20 lat), a jednocześnie są absolutnym hitem wśród kobiet starszych.
52% kobiet sądzi, że potrafią samodzielnie dobrać kolor i rodzaj podkładu, co niestety nie ma bezpośredniego przełożenia w rzeczywistości, gdyż wiele z pań przecenia swoje makijażowe umiejętności.

Polskie kobiety, postrzegane są przez obcokrajowców jako wyjątkowo atrakcyjne i zadbane. Co więcej, ich zdaniem nasza atrakcyjność podkreślana jest z umiarem i ze smakiem. Niewątpliwie możemy być wdzięczne doskonałym słowiańskim genom, które w naszych kobiecych osobach pozostawiły po sobie kwint esencję subtelnego uroku. W oczach cudzoziemskich mężczyzn jesteśmy zawsze świetnie ubrane i „odpicowane” i to nie tylko na wielkie wyjścia. Nie ma dla nas znaczenia, czy wybieramy się do kina, na randkę czy połazić po sklepach, zawsze wyglądamy świetnie i tak też nas widzą, zatem nasze starania nie idą na darmo. Jedni upatrują w tym jakiejś naszej wrodzonej umiejętności, ba rodzaju instynktu, który wyssałyśmy wraz z mlekiem naszej zadbanej matki. Inni nieco złośliwie twierdzą, że ten konsumpycjny pęd do piękna jest charakterystyczny dla krajów początkującego kapitalizmu, a my kobiety wciąż jesteśmy na etapie zachłyśnięcia się tym co inni mają od dawna. Co więcej coraz częściej na polskich ulicach możemy zauważyć odstępstwa od tego z czego słyniemy w świecie. Sztuczne paznokcie, rzęsy, napompowane usta, doczepki z włosów, itp. itd. powoli oddalają nas od naszego wrodzonego wyczucia smaku, przyczepiając tabliczkę „chodząca przesada”, „plastik”, „barbi” itp.

Na sam koniec dodam, że Polki są mistrzyniami zasady „coś z niczego”. Nie potrzebujemy najdroższych, markowych ciuchów czy paskudnie drogich kosmetyków, by wyglądać jak milion dolarów. Mądre zakupy opanowałyśmy do perfekcji i nikt tak jak my nie potrafi wynajdować ciuchowych perełek w second handach, czy kosmetycznych zamienników, które kosztując 10 razy mniej, a na naszych oczach, policzkach czy ustach wyglądają tak samo jak te z najdroższych drogerii.
Nie sztuką jest wydać fortunę i wyglądać tak, że otoczeniu zapiera dech w piersiach. Sztuką jest uzyskanie tego efektu jak najtańszymi rozwiązaniami.
A jaki jest Wasz ulubiony kosmetyk?? Zgadzacie się z powyższymi statystykami?? A może macie zupełnie odmienne zdanie. Piszcie mi w komentarzach co sądzicie na ten temat…

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.