Wiecie, że dziś dzieci na całym świecie sypiają o godzinę mniej, niż miało to miejsce dwadzieścia lat temu. Skutki tego są nieocenione, gdyż krótszy czas spania ma bezpośrednie przełożenie na spadek IQ naszych dzieci, może wywoływać problemy emocjonalne, ADHD, a nawet otyłość.

Nigdy wcześniej nasze dzieci nie były tak zmęczone jak dzisiaj. Otaczająca nas dorosła, stresująca rzeczywistość, wywiera negatywny wpływ na nasze dzieci. Zamiast zdrowych dla ich organizmu, ośmiu godzin snu, zestresowane problemami dnia codziennego dzieci, śpią o średnio godzinę krócej. Opętani obsesyjną dbałością o sen maluszków, zapominamy o celebrowaniu tej potrzeby u starszaków. Czynnikami przyczyniającymi się do drastycznego skrócenia czasu spania naszych pociech są: przeładowanie obowiązkami, zbyt trudne zadania domowe, telewizor, komputer, telefon komórkowy, gry video, luźne pory kładzenia się spać itp. Może to być także, celowe działanie zapracowanych rodziców, którzy po wielu godzinach spędzonych w pracy, pragną wieczorami zrekompensować dzieciom stracony, wspólny czas.
Dzięki innowacjom technologicznym, a także postępowi nauki, możemy dziś badać konsekwencje niedoboru snu u naszych dzieci. Naukowcy, zdołali zidentyfikować konsekwencje straty „niewinnej” godziny snu naszych pociech. Kluczowym w rozumieniu ogromnej wagi tytułowej godziny jest uświadomienie sobie faktu, że mózg człowieka najintensywniej rozwija się do 21 roku życia, a nieoceniona większość tego procesu zachodzi podczas snu, właśnie. Zaskoczeniem nie jest samo uświadomienie sobie, że sen jest istotny, ale to jak bardzo jest niezbędny dla prawidłowego przebiegu procesów rozwojowych. Wpływa nie tylko na wyniki w szkole, równowagę emocjonalną, ale także na zjawiska dotychczas bezpośrednio z nim nie kojarzone, takie jak międzynarodowa epidemia otyłości czy rosnący odsetek dzieci cierpiących na ADHD. Niedobór snu w okresie rozwoju, może wywołać trwałe zmiany w strukturze mózgu, zmienność nastrojów, depresję, nieopanowane objadanie się i inne.
Dobitnym dowodem powyższych dywagacji, są wyniki badań dr Avi Sadeh z Uniwersytetu w Tel Avivie, przeprowadzonych na 77 osobowej grupie czwarto- i szóstoklasistów. Sadeh dzieciom ze swej grupy eksperymentalnej polecił „by przez trzy noce szli spać wcześniej lub później niż zwykle”. Każde dziecko zostało wyposażone w aktigraf (urządzenie przypominające zegarek) rejestrujący senną. Dzięki temu naukowcy byli w stanie obserwować, ile czasu w ciągu nocy, faktycznie przesypiają badane dzieci. Dzięki aktigrafowi, zespół dr Sadeha wykrył. że pierwsza grupa zyskała 30 minut, natomiast druga badana grupa dzieci straciła cenne 31 minut prawdziwego snu. Po trzeciej nocy, badacz przyszedł rano do szkoły w celu przeprowadzenia testu funkcjonowania neurobiologicznego dzieci. Test stanowiący komputerową wersję elementów skali inteligencji Weschlera dla dzieci, bardzo trafnie przewidywał ich bieżące wyniki w edukacji oraz zdolność skupienia uwagi podczas zajęć szkolnych. Wyniki były miażdżące. Lekko senny szóstoklasista funkcjonował na zajęciach jak przeciętny czwartoklasista.
Strata jednej godziny snu jest równa utracie dwóch lat dojrzewania i rozwoju poznawczego.

Powyższe wnioski dr Sadeha są zgodne z pracami wielu innych naukowców. Zgodnie wskazują one, że

Małe różnice w długości snu, mają ogromne konsekwencje dla zdolności uczenia się.

Inna badaczka dr Monique LeBourgeois, badała wpływ snu na dzieci w wieku przedszkolnym. Podczas weekendu wszystkie małe dzieciaki mogły chodzić spać później niż w ciągu tygodnia. Nie śpią krócej, jedynie godzina położenie się spać zmienia się na późniejszą, względem codziennej godziny pójścia do łóżka. Brzmi znajomo? No to uwaga… Badaczka udowodniła, że sam czynnik przesunięcia godziny snu jest ściśle skorelowany z wynikami standaryzowanych testów IQ.
Każda godzina weekendowej zmiany pory snu, kosztuje dzieci utratę siedmiu punktów w teście IQ.
Siedmiopunktowe obniżenie się IQ badanych dzieci, potwierdzili w przeprowadzanych przez siebie, niezależnych testach także inni naukowcy.
Skutki niedoboru snu, najwyraźniej można zaobserwować wśród młodzieży ze szkół średnich. To właśnie wtedy dochodzi do gwałtownego skrócenia czasu snu u dzieci. Niezależne badania Dr Kyla Wahlstrom z Uniwersytetu w Minesocie oraz Carskadon z Brown University, bezsprzeczie ukazały, że im krótszy czas spania ucznia, tym gorsze są uzyskiwane przez niego wyniki w nauce. Liczy się każde piętnaście minut bezcennego odpoczynku w nocy.
Dzięki wykorzystaniu czynnościowego rezonansu magnetycznego, naukowcy mogą wreszcie udzielić nam odpowiedzi ma pytanie – Dlaczego długość snu, wywiera tak znaczący wpływ na rozwój mózgu dorastającego człowieka? Zmęczone dzieci nie są w stanie zapamiętać czego się nauczyły, gdyż ich neurony tracą właściwości plastyczne i stają się niezdolne do formowania nowych połączeń synaptycznych, niezbędnych do kodowania pamięci. Skrócenie czasu snu w nocy, osłabia zdolność organizmu do wiązania glukozy z krwiobiegu, w skutek czego mózg nie jest wystarczająco zaopatrywany w bezcenne do jego pracy paliwo. Najbardziej cierpi na tym część mózgu zwana korą przedczołową, odpowiedzialną za „funkcje zarządcze”, do których należą, m.in. porządkowanie myśli tak by osiągnąć zamierzony cel, przewidywanie rezultatów, a także dostrzeganie konsekwencji swoich działań. Swoją drogą, wygląda na to, że mamy bardzo niewyspane społeczeństwo. Dla zmęczonych ludzi kontrolowanie odruchów, staje się bardzo trudne, a abstrakcyjne cele (nauka) ustępują miejcsa bardziej przyziemnym zajęciom.
Zmęczony mózg perseweruje – zacina się na złej odpowiedzi i nie jest w stanie znaleźć bardziej kreatywnego rozwiązania, wciąż powracając do tej samej myśli, o której wie, że jest błędna.
Opisane wyżej mechanizmy osłabiają zdolność do nauki w ciągu dnia, jednak najciekawsze jest o, do czego zdolny jest mózg dziecka w trakcie snu. Udowodniono, że w trakcie nocnego wypoczynku, wiedza zdobyta w ciągu dnia umieszczana jest w tych rejonach mózgu, w których jej przechowywanie jest bardziej wydajne. Każda faza snu, odrywa nieocenioną rolę w procesie zapisywania informacji na naszym osobistym „twardym dysku”. Sen dzieci różni się od snu przeciętnego dorosłego. Dzieci wyróżniają się dziesięciokrotnie dłuższą fazą snu wolnofalowego (NREM – głęboki sen, bez marzeń sennych), kluczową dla długotrwałej nauki słownictwa, dat i innych szczegółów wymaganych w poszczególnych etapach edukacji.
W trakcie snu mamy do czynienia z jeszcze innym, ważnym dla zapamiętywania zjawiskiem. Pewne geny dosłownie włączają się w trakcie wypoczynku. Jeden z tych genów jest niezbędny dla plastyczności synaps. Zsyntetyzowana w ciągu dnia część wspomnień, w ciągu nocy jest wzmacniana i konkretyzowana. Pojawiają się nowe wnioski i skojarzenia, a pewne wcześniej nierozumiane rzeczy, stają się dla nas bardziej oczywiste.
Bodźce negatywne przetwarzane są w jądrze migdałowatym, natomiast pozytywne i neutralne – w hipokampie. Niedobór snu uderza mocniej w hipokamp niż w jądro migdałowate. Efekt jest taki, że ludzie niewyspani, z trudem przywołują przyjemne wspomnienia, natomiast ponure – bez problemu.

Na koniec rzecz najciekawsza. Zastanówmy się jaką rolę odgrywa sen we współczesnej epidemii otyłości?

Dr Eve van Cauter uważana jest za odkrywczynię „neuroendokrynowej kaskady” łączącej sen, a raczej jego brak z otyłością. Krótki sen powoduje wzrost poziomu greliny, hormonu odpowiedzialnego za odczuwanie głodu, oraz spadek leptyny, hormonu hamującego apetyt. Niedobór snu prowadzi do zwiększenia się produkcji hormonu stresu – kortyzolu, który wywiera bezpośredni wpływ na odkładanie się tkanki tłuszczowej. Zaburzeniu ulega także regulacja poziomu hormonu wzrostu, odpowiedzialnego za spalanie tłuszczu w organizmie, który w normalnych warunkach wydzielany jest w jednej dużej dawce, na początku snu. Odkryto także, że faza snu wolnofalowego (NREM) jest szczególnie ważna dla właściwej wrażliwości na insulinę i tolerancji glukozy.
Wszystkie badania ukazują jednakową, bardzo prostą zależność. Dzieci, które sypiają mniej, są grubsze od tych, które sypiają więcej.
Jak widzimy, mamy dziś do czynienia z sytuacją krytyczną. Dzieci poddawane są bardzo intensywnemu nauczaniu. Niejednokrotnie stawiane im oczekiwania, przerastają ich psychiczne możliwości, w związku z tym czas na sen, w trakcie którego mogłyby przyswoić i przetworzyć przedkładane im treści, ulega skróceniu. Jeśli ten linearny trend będzie trwał, pewnego dnia miarka się przebierze. 
Tekst powstał w oparciu o książkę „Rewolucja w wychowaniu”.

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.

  • Nawet nie wiedziałam, że sen ma aż taki wpływ na nasze dzieci :/ Tylko, że niektóre dzieci po prostu nie chcą spać dłużej i co wtedy? Samoistnie skazują się na ADHD?