Wpadł mi do głowy pomysł na TAG. Jakie 6 produktów przeznaczonych dla maluszków czyni z Ciebie mamę na szóstkę?
Pobawcie się ze mną. Dla niewtajemniczonych, małe wyjaśnienie. Jako inicjatorka taguję 5 blogów:
MatkaDenatka, Mama Kubusia, Mamiczka, Wronek.pl oraz Helowamama. Zatagowane blogerki mogą, nie muszą pobawić się ze mną odpowiadając na mój TAG. Następnie i one tagują kolejne blogi i tak powstaje blogowy łańcuszek wzajemnej adoracji 🙂
Zatem zaczynam…
Jakie 6 produktów przeznaczonych dla maluszków czyni z Ciebie mamę na szóstkę?
Nie wiem jak u Was, ale mój synek uwielbia przy niej zasypiać. Posiadamy karuzelkę Fisher Price z hybrydami Misia z motylem. Jasio ukochał sobie melodyjkę szumiącego wiatru z trącanymi przezeń dzwonkami. Miłym „bajerem” jest rzutnik, dzięki czemu podczas jej pracy na suficie możemy zafundować maluchowi tańczące motylki i liście. Wadą jest, jej bateriożerność, dlatego dla oszczędności zarówno portfela jak i środowiska, zaopatrzyliśmy się w akumulatory i ładowarkę do nich.
Mój to pingwinek z żelowym wkładem. Dla maluszków z problemami brzuszkowymi rzecz absolutnie niezbędna. Jego przytulne ciepełko, działa kojąco zarówno na obalały brzuszek jak i skołatane bólem nerwy dzieciątka. Na prawdę serdecznie polecam.
Dzięki pluszowemu, termoforowi Jasio sypia jak aniołek 🙂

Dla mam wiercipięt to bezsprzeczny MUST HAVE. Koniec strachu, że podczas nocnych koziołków maluch wykopie się spod kołderki i zmarznie. Polecam także dla noworodków.

Biją na głowę wszystkie inne. Jedyne butelki, przy których mój mały wiercipięta beztrosko usypia. Polecam je szczególnie tym dzieciaczkom, które podczas łapczywego chapania mleczka, połykają mnóstwo powietrza, które wywołuje u nich bóle brzuszka i gazy.

Mierzenie temperatury to kaszka z mleczkiem. Spory wydatek, ale jego funkcjonalność nie kończy się na pomiarze temperatury ciała. Sprawdzam nim temperaturę kąpieli, wody do przygotowania mleka, a nawet temperaturę odgrzewanego posiłku. Genialne urządzenie.

Płyn o wdzięcznej nazwie „Dzidziuś” usuwa wszystkie plamy, a bieli wraca biel. Co więcej nie zawiera wybielaczy, enzymów czy silnych detergentów. Polecam

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.

  • Z tego wszystkiego u nas przydały się dr B (przy starszaku, młodszy nie ma problemu z butlami – używamy obecnie UMEE).

    • U nas z synkiem były straszne problemy. Budził się w nocy z piskiem, bo albo bączek, albo bolesne odbicie. Słynnej butelki Medela nawet nie chciał wziąć do buzi. Żałuję, że tak późno odkryłam dr B i termofor.

  • Termofor boski

  • Hej, bawię się, ale jutro. Padam z nóg:)

    • Dobrze kochana. Nie padnij, bo brak mi będzie Helkowych opowieści 🙂

  • U nas przez długi czas butelki tej firmy były numerem 1 w walce z kolkami, tylko my mieliśmy w wersji szklanej i w innym kształcie.
    Ja już od jakiegoś czasu nie biorę udziału w tego typu zabawach, ale dziękuję za zaproszenie, bardzo fajny pomysł 🙂 Na pewno znajdą się chętne mamy do wzięcia udziału w zabawie :))