Jestem filmowo – muzycznym „frikiem”. Muzyki i dobrego kina potrzebują tak samo mocno jak tlenu, tyle że potrzeba ta odbywa się na duchowej płaszczyźnie mojego jestestwa, przez co ponadrozumowo pragnę oglądać, pragnę słuchać, bo bez tego nie mogę oddychać. To właśnie w kinie odnajduję ukojenie, to właśnie dźwięk ubrany w geniusz kompozytora pozwala mi na totalne spełnienie, swoisty intelektualny orgazm, który pozwala zapomnieć mi o szarej rzeczywistości. A czasem trzeba.

Banalne, a jednak prawdziwe, bo choć uwielbiam spędzać czas z nosem w książce, to jednak film jest tym, dla czego potrafię przemeblować cały mój dzienny porządek. To dla ludzi takich jak ja stworzono w kinie abonament, dzięki czemu za niewielką kwotę miesięcznie, można oglądnąć wszystkie, dosłownie wszystkie filmy, jakie tylko się zapragnie. Jedni mają abonament w stołówce, ja mam abonament na pokarm dla mojej duszy.

Dla mnie wszystkie kompozycje są bardzo ważne, bo wszystkie przysporzyły mi wiele cierpienia. To nie jest tak, że idee rodzą się bez wysiłku. Kobieta rodząc dziecko, cierpi, dotyczy to również twórczości, kreatywności. Męka twórcza to coś bardzo realnego, dlatego nie preferuję żadnego filmu, kocham wszystkie. Ennio Morricone

Czym byłby film bez muzyki? Jeśli jesteście ciekawi tego eksperymentu zachęcam do zainteresowania się twórczością von Triera (filmy kręcone wg manifestu Dogma 95), czy choćby takie tytuły jak „4 miesiące 3 tygodnie 2 dni”, „Krwawa niedziela” (film, w którym muzyka, słynny utwór U2 pojawia się dopiero na napisach), „Ptaki”…

Wróćmy zatem do pytania, czym byłby film bez muzyki? Obrazem często pięknym, pozbawionym głębi, która pozwala przeżyć go bardziej. To właśnie muzyczna ilustracja, otwiera w naszych głowach „szuflady” odpowiedzialne za współodczuwanie. Daje sygnał, który niczym drogowskaz prowadzi nasze myśli tam gdzie powinny się znaleźć. Odzwierciedla miłość, strach, radość, smutek, odzwierciedla wszystkie emocje bohaterów, których obserwujemy na ekranie. Uzupełnia obraz stając się tłem dla poszczególnych scen, oddziałuje na odbiorcę, wzbudzając strach, wyciskając łzy, zaciskając gardło lub po prostu zapiera dech w piersiach, będąc niemal zawsze synestezją obrazu i dźwięku.

Muzyka zaczyna się tam, gdzie słowo jest bezsilne – nie potrafi oddać wyrazu; muzyka jest tworzona dla niewyrażalnego. Claude Debussy

Przejdźmy zatem do konkretów. Oto, przed Tobą drogi czytelniku prawdziwa uczta kinomana, gdyż przedstawione poniżej filmy i ich muzyczne oprawy, przeniosą Cię w zupełnie inny świat.

15. „Django”

Wykonawca: Różni wykonawcy

14. „The Fountain”

Wykonawcy: Clint Mansell, Kronos Quartet i zespoł Mogwai.

13. „Only Lovers Left Alive”

Wykonawcy: Josef van Wissem, SQÜRL

12. „The Graduate”

Wykonawca: Simon and Garfunkel

11. „Moonrise Kingdom”

Kompozytor: Alexandre Desplat

10. „The Grand Budapest Hotel”

Kompozytor: Alexandre Desplat

9. „Trainspotting”

Wykonawca: Różni wykonawcy

8. „The Piano”

Kompozytor: Michael Nyman

7. „Gladiator”

Kompozytor: Hans Zimmer

6. „Dracula”

Kompozytor: Wojciech Kilar

5. „Love actually”

Kompozytor: Craig Armstrong i różni wykonawcy

4. „Once Upon a time in the west”

Kompozytor: Ennio Morricone

3. „The Double Life of Veronique”

Kompozytor: Zbigniew Preisner

2. „Schindler’s List”

Kompozytor: John Williams

1.”The Mission”

Kompozytor: Ennio Morricone

A Wy co dodalibyście do tej listy od siebie?

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.

  • Sebastian

    Fathers and Daughters koniecznie!