Mamy wiosnę, a co za tym idzie z coraz większą przyjemnością, z dnia na dzień, będziemy raczyć się ciepłymi promieniami słońca. Nasza skóra stopniowo przybierać będzie tak lubiany przez nas zdrowy, lekko brązowawy odcień. No właśnie, ale czy na pewno zdrowy? Czy wystawiając się na działanie z pozoru łagodnego promieniowania słonecznego jesteśmy bezpieczne? Co zrobić by opalanie na prawdę było zdrowe? Na te, oraz na wiele innych pytań pozwolę sobie odpowiedzieć, dlatego zachęcam do dalszej lektury.
Jak zwykle na początek odrobina nauki
Światło słoneczne jest niezbędne do życia, jest podstawą jakiejkolwiek egzystencji na naszej planecie. Bez niego fotosyntetyzujące organizmy, które są podstawowym ogniwem każdego łańcucha pokarmowego nie mogły by przetrwać. Jednak to samo, życiodajne promieniowanie może być także groźne, jeśli czerpiemy z niego w niewłaściwy sposób.
Słońce emituje szerokie spektrum promieniowania, od promieniowania o wysokiej wartości energii prom. UVC (długości fali poniżej 280 nm), prom. UVB (280-315 nm) do prom. UVA (315-400 nm).
Promieniowanie UVC (przerażająco groźne i szkodliwe) na nasze szczęście prawie w całości zostaje pochłonięte i rozproszone w warstwie ozonowej (dlatego tak ważne jest, abyśmy dbali o naturalny parasol ochronny naszej planety, bez niego usmażylibyśmy się jak krewetki). Także część promieniowania UVB zostaje unieszkodliwione w tej warstwie, skutkiem czego o wiele mniejsza jego część dociera do ziemi.
Promieniowanie UVA i część UVB są już bardziej psotne i po przeniknięciu warstwy ozonowej, docierają do powierzchni ziemi, gdzie mogą poważnie narozrabiać. Oba typy promieniowania mogą brać udział w ostrym lub przewlekłym procesie niszczenia skóry. Do niedawna uważano, że najniebezpieczniejsze dla naszego zdrowia jest promieniowanie UVB, w rzeczywistości jednak okazało się, że i bagatelizowane promieniowanie UVA nie jest bez znaczenia. To ostatnie głębiej penetruje warstwy naszej skóry, potęgując niekorzystne działanie promieniowania UVB (dla wtajemniczonych działanie synergiczne). Działanie obu promieniowań opiera się na zasadzie wzajemnego uzupełniania, zatem negatywne skutki obu promieniowań naraz są o wiele groźniejsze niż skutki wywoływane każdym promieniowaniem z osobna.
A skóra na to „nie możliwe”
W naszej skórze energia promieniowania ultrafioletowego jest pochłaniane przez związki barwne takie jak melanina, hemoglobina, a także przez kwasy nukleinowe (DNA i RNA) i kolagen. W procesach tych może dochodzić do uszkodzenia ważnych biologicznie cząsteczek RNA i DNA, zmian w tkance łącznej, a także do destabilizacji błon komórkowym (uwierzcie mi wszystkie te opcje są jednakowoż niekorzystne). Na szczęście nasza skóra dysponuje kilkoma w miarę skutecznymi mechanizmami obronnymi. Pierwszą linią obrony jest warstwa zrogowaciała naskórka, która posiada naturalną zdolność odbijania pewnej części promieni od swojej powierzchni. Niestety jest to zbyt słaba ochrona, dlatego rolę głównego obrońcy odgrywa melanina. Jej zasługą jest pochłanianie i rozpraszanie promieniowania, a także stabilizacja wolnych rodników. Jeśli czas ekspozycji i moc czynnika uszkadzającego przerośnie możliwości obronne naszej tkanki, wówczas mogą zaistnieć następujące scenariusze:
Ostre uszkodzenie skóry:
To nic innego jak poparzenie słoneczne. O tym jak nieprzyjemne i nieestetyczne potrafi być tego typu oparzenie, zapewne wie z autopsji każda z nas. Najprościej mówiąc jesteśmy „Czerwone jak cegła”, obolałe jak po wyciągnięciu z bulgotającego kotła wywaru i na dodatek pulsujemy niczym kosmiczny pulsar. Zaczerwienienie (rumień) pojawia się w 2- 6 godzin po zażytej kąpieli słonecznej i wywołane jest zwiększonym przepływem krwi przez poparzone miejsce. Efekt buraka może potęgować się w ciągu 24 godzin, a jego ostateczne nasilenie jest odwrotnie proporcjonalne do ilości melaniny w odsłoniętej skórze. Reasumując im jaśniejszą mamy karnację tym bardziej czerwone możemy być. Rumień wywołują zarówno prom. UVA jak i UVB.
Kochane pamiętajcie kolor i natężenie naszej opalenizny jest uwarunkowane genetycznie. Dlatego osoby o jaśniutkich, chłodnych cerach nigdy „nie strzaskają się” na heban. Zabarwienie nietrwałe czyli opalenizna, zależy od ilości melaniny nagromadzonej w czasie eksponowania skóry na słońce. Opalanie się jest zjawiskiem dwufazowym. Pierwsza faza zachodzi już podczas zażywania kąpieli słonecznej. Polega na reakcji (fotooksydacji), która doprowadza do natychmiastowego ciemnienia melaniny. Skutki drugiej fazy opalania uwidaczniają się po około 72 godzinach i są następstwem nasilenia się syntezy melaniny w naskórku oraz wzrostu liczby melanocytów.

Przewlekłe uszkodzenie skóry:
Starzenie się skóry pod wpływem słońca. Jest to niezwykle złożony i trudny do prostego (dziwnie to ujęłam) opisania proces, a że jest to blog, który w zamyśle ma być łatwy, prosty i przyjemny, odpuścimy sobie naukowy bełkot 🙂 i od razu przejdziemy do konkretów. „Fotostarzenie” się jest długotrwałym procesem, zachodzącym w skutek przewlekłej ekspozycji skóry na promieniowanie słoneczne. Skóra taka charakteryzuje się utratą napięcia i odporności, staje się chropowata i sucha, pojawiają się liczne nieregularne przebarwienia i głębokie zmarszczki. Dzieje się tak w następstwie daleko zachodzących zmian w funkcjonowania komórek (ingerencja w DNA i RNA), następuje pogorszenie stanu macierzy zewnątrzkomórkowej tkanki łącznej, a także może dochodzić do fragmentacji i dezorganizacji pierwotnej struktury elastyny i kolagenu (białka strukturalne).
Podstawową cechę skóry starzejącej się pod wpływem warunków zewnętrznych jest elastoza. Polega ona na zwyrodnieniu włókien sprężystych w takim stopniu jakiego nie spotykamy w skórze nie poddawanej działaniu promieni słonecznych. W skórze zdrowej nie poddawanej nadmiernemu nasłonecznieniu włókna kolagenowe wykazują tendencję do zagęszczania się z wiekiem, podczas gdy długotrwałe nasłonecznienie powoduje, że ich liczba drastycznie maleje, rośnie natomiast liczba fibroblastów. Pod wpływem promieni słonecznych dochodzi do pogrubienia naskórka, podczas gdy w skórze starzejącej się w sposób naturalny staje się on cieńszy, a granica skórno-naskórkowa zostaje wyrównana. Na skutek promieniowania UV dochodzi także do obliteracji (zarastanie naczyń krwionośnych tkanka łączną) naczyń krwionośnych skóry. Starzenie się skóry pod wpływem promieniowania słonecznego jest uszkodzeniem trwałym, choć niektóre zmiany histologiczne są odwracalne po zaprzestaniu nasłoneczniania.
Pamiętajmy, że przyspieszone starzenie się skóry to tylko jedna z ewentualności, która ma wpływ jedynie na nasz wygląd. Niestety promienie słoneczne penetrując warstwy naszej skóry mogą „ingerować” w nasze DNA prowadząc do mutacji, zapoczątkowując (indukując) procesy nowotworzenia.
Niezbędna ochrona – czyli dobry kremik
Substancje ochronne możemy podzielić na takie, których :
działanie polega na stworzeniu fizycznej osłony, a stanowić ją mogą nieprzezroczyste preparaty, które po nałożeniu na skórę działają na zasadzie fizycznej bariery, tworzącej warstwę odbijającą i rozpraszającą promieniowanie UV. Najprostszym przykładem preparatu o tej funkcji jest zwykła pasta cynkowa, której wadę stanowi biały kolor, a także fakt, że łatwo spłukuje się wodą lub roztapia wskutek, np. obfitego pocenia.
działanie polega na pochłanianiu promieniowania UV. Są to bezbarwne preparaty, które ze względu na swoje właściwości są znacznie chętniej stosowane niż środki o działaniu fizycznym. Zazwyczaj zawierają substancje chemiczne chroniące przed promieniowaniem UVB i są to: kwas paraaminobenzoesowy (PABA), estry, benzofenony, cynamoniany, salicylany, antranilany i inne. PABA do niedawna był najszerzej stosowanym związkiem o działaniu fotoochronnym, jednak ze względu na swoje podrażniające właściwości (alergen) jest on obecnie zastępowany nowszymi, mniej uczulającymi substancjami chemicznymi. Pomimo że większość związków chemicznych, pochłaniających promieniowanie UVB, pochłania także część promieni UVA, coraz częściej dodaje się do kosmetyków również środki pochłaniające cały zakres promieniowania UVA, np. oksybenzen, dioksybenzen, awo-benzen.
Warto zwrócić uwagę czy w naszym kremie przeznaczonym do dziennej pielęgnacji znajdują się ważne dla naszego zdrowia, a nawet życia filtry ochronne. Ponad to, coraz więcej producentów, będąc świadomymi niebezpieczeństwa wzbogaca filtrami (co najmniej SPF 15) podkłady, szminki, pudry i inne wyroby kosmetyczne, które w ten sposób przyczyniają się do upiększenia nas w szerokim (i prawdziwym) znaczeniu tego słowa.
Źródła literaturowe:
wwwUltraviolet (UV) light irradiation induced signal transduction in skin photoaging; Yiru Xu, Gary J.: Fisher,Journal of Dermatological Science Supplement, Volume 1, Issue 2, December 2005, Pages S1–S8
Skin cancer and solar UV radiation; F.R. de Gruijl: European Journal of Cancer, Volume 35, Issue 14, December 1999, Pages 2003–2009

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.