Byli sami. Zza zaciemnionego rogu pokoju dochodziły dziwnie brzmiące jęki, które na skutek braku jakiejkolwiek reakcji osób trzecich stawały się coraz bardziej natrętne i wyraziste.

Po ich ciałach przeszły dreszcze, a na skórach pojawiły się charakterystyczne dla ptactwa domowego pypcie. Włosy poczęły unosić się pod kątem prostym do reszty ciała, a strach począł mrozić trzewia, aż do białej kości. Wiedzieli, że to co wierci się i jęczy w zaciszu ogarniętego mrokiem pokoju, nie podda się bez walki, wywołując wybuchy płaczu, gorączki, bezsenność, a nawet ataki histerii. Znali wroga. Te wielkie, nabrzmiałe, pulsujące na pąsowo dziąsła, poprzebijane bielącymi się wyrostkami o różnym stopniu rozwoju, potrafiły wydobywać ze zwiniętego w kulkę, śpiącego dziecięcia, prawdziwego potwora. Wyłaniały się po cichu, całkowicie niespodziewanie, przeistaczając spokój domowego ogniska w istny pożar, codziennie gaszony potokiem ciepłych, niewinnych łez bezsilnego i przede wszystkim bezbronnego malucha.

 

Przeciwko takiemu wrogowi, potrzebna jest cała armia potencjalnych rozwiązań. Różnego rodzaju specyfiki ziołowego pochodzenia, których obietnice na ulotkach, sugerują pochodzenie rodem z alchemicznych książek, w naszym przypadku sprawdziły się na krótką metę. Zgłodniałe ukojenia dziąsła, pochłaniały kojące substancje, przynosząc ulgę na coraz krócej. Z dwóch godzin spokojnego snu, w niedługim czasie zrobiła się godzina, by wreszcie przepoczwarzyć się w 30 minut, krótkotrwałej ulgi, po której rozgoryczenie wracało ze zdwojoną siłą. Ibuprofen? Działał cuda, ale jako ostateczność, nie chciałam sięgać po niego zbyt często, choć nie ukrywam, że po dziesiątej nieprzespanej nocy sen wygrywał z rozsądkiem.

 

Najlepszymi pod wieloma względami okazały się gryzaki. Producenci popisują się swą kreatywnością, zasypując nas, biedne matki, tysiącami potencjalnie niezawodnych rozwiązań. Poniżej pokarzę Wam dwa, sprawdzone, zaakceptowane (Jaś to bardzo wymagające dziecko) i co najważniejsze, skuteczne sposoby na przetrwanie ząbkowania u maluszka.

 

 

SupeRRO baby to genialny, bambusowy śliniak z gumowym gryzakiem. To śliniakowe 2 in 1 jest niesamowicie wygodnym połączeniem, gdyż (jak pewnie wiecie) wykluwaniu się zębów, towarzyszą hektolitry toczącej się z buzi, trudnej do poskromienia śliny. Gadżet jest niesamowicie estetyczny, ładnie wykonany i niezwykle milutki, przez co od razu stał się najlepszym przyjacielem mojego Jasia (i moim, bo prania jakby mniej).

 

 

Zapinany na wygodną napkę, nie podrażnia delikatnej skóry dziecka, co często zdarza się w przypadku popularnych śliniaków na rzepy i to właśnie tym w szczególności zaskarbił sobie serce, przeczulonej na tym punkcie matki.

 

Jaś serdecznie Wam bambusowy śliniak poleca.

 

 

Innym oryginalnym rozwiązaniem, jest nasz marynarski żółw MaMari wykonany w 100% w litego, miękkiego drewna klonowego. Gryzak jest niekolorowany i nie klejony, przez co jest całkowicie bezpieczny. Nie będę ukrywać, mając go w rękach (niesamowicie miły w dotyku) czuję się jak kornik, gdyż w bliżej nieznany mi sposób kusi mnie swym niesamowicie apetycznym, drzewnym zapachem. Zazdroszczę Jasiowi, że może go sobie bezkarnie memlać ile tylko chce.

 

Nie sposób nie wspomnieć o przeuroczym, marynistycznym design żółwika, przez co na stałe zagościł jako element wystroju Jaśkowego wózka. Oj lubimy ładne i funkcjonalne rzeczy, lubimy.

 

 

A Wy macie jakieś sprawdzone, albo czarodziejskie sposoby na ułatwienie dziecku tego trudnego i bolącego okresu? Piszcie w komentarzach…
Jeśli podobają się Wam zaprezentowane przez nas gryzaczki, to zarówno śliniak jak i żółwia kupicie na stronie LULLALOVE.
  • Mój syn to miał gorączkę,biegunkę i wył dzień i noc.Pamiętam twarde piętki z chleba,gryzaki chłodzone z wodą i masć z apteki,a i tak nie obyło sie bez leków przeciwbólowych na noc.Ciężki okres,trzeba przetrwać 😉

    • Po kilku tygodniach spokoju, zaczęło się od nowa. Trójeczki się pchają :/ echhhhh i jeszcze katar go dorwał. Nie opuszcza mnie na krok i ciągle marudzi. Nawet nie mam jak chodzić siku, bo wszędzie idzie za mną …

  • Zęby ciężka sprawa, jednak każdy z Nas musi to przejść…
    Dużo cierpliwości i uśmiechu życzę 🙂

    Pozdrawiamy gorąco.!

  • Trzymam kciuki za Jasia! Oby szybko przebrnął przez to:) A te gryzaczki supersprawa, śliniakogryzaka mamy i polecamy, bo nie ma to jak 2w1. Żółwik też wygląda świetnie. 🙂

    • Dziękujemy za miłe słowa :*