Uwielbiam gotować, a już gotowanie dla własnego dziecka, to miód na moje matczyne serce. Nawet nie wiecie, jak wielką radość sprawia mi każda połknięta przez Jasia łyżeczka, zwłaszcza, że po żadnym gotowym obiadku ze słoiczka, miseczka mojego synka, nigdy nie jest aż tak czysta.
Dziś chciałam podrzucić Wam pomysł na prostą i zarazem wykwintną zupkę dla maluszka.

Nie jestem przeciwniczką obiadków w słoiczkach i rozumiem wszystkie mamy, które ratują się właśnie takim rozwiązaniem. Sama mam zapas słoiczkowych smakołyków i gdy tylko mam lenia lub coś innego do zrobienia, chętnie się nimi ratuję. Niestety, gotowe obiadki nie posiadają w sobie składnika podstawowego – serca matki ( i o zgrozo nie chodzi mi tu o podroby ), które smakuje naszym pociechom jak nic innego na świecie. Mamine obiadki… rozmarzyłam się!

Potrzebne nam będą:

  • Ok. 20 g kawałek królika (np. udko)
  • 1 plasterek cebuli
  • 2 średnie ziemniaczki
  • 1 nieduża marchewka
  • kilka kropli oleju rzepakowego

Królika rozgotowujemy, dodając do gotowania kilka kropel oleju. Po chwili dodajemy nasz plasterek cebuli i dalej gotujemy.

Pora na koper włoski (fenkuł), który ma zbawienne działanie na układ pokarmowy. Dodatkowo, polecam go karmiącym mamom, gdyż roślina ta ma właściwości mlekopędne i jest częstym składnikiem preparatów zaadresowanych dla kobiet karmiących. Potrzebujemy jeden niewielki plaster, który polecam pokroić na drobniejsze kawałki, by przyspieszyć jego zmięknięcie.

Dodajemy drobno pokrojone ziemniaki i marchew i gotujemy do momentu, aż będą miękkie.

U nas Jaś ma swój własny, szklany garnuszek, w którym gotowane są jedynie dzidziusiowe dania. W czasie gdy zupka gotuje się na niewielkim ogniu, mój mały pomocnik poprawia mi humor i ze zniecierpliwieniem zerka w stronę gotującej się mikstury 🙂

Pomimo kiszek marsza grających, Jasio pozostał małym „Dżentelmenem”. Ugotowaną zupkę, przecieramy przez sitko lub miksujemy, do uzyskania jednolitego kremu. Gotowe.

Pozostaje życzyć nam smacznego. Jaś zaręcza, że zupka jest naprawdę przepyszna.

Jeśli znacie jakieś fajne przepisy na oryginalne dania dla maluszków, piszcie do mnie na adres anyahblog@gmail.com. Najciekawsze z nich, wraz z imieniem autora zamieszczę tutaj na blogu. Pozdrawiam i dziękuję, że ze mną jesteście.

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.

  • U nas niestety odpada, bo O. nienawidzi kopru. Jak mama zresztą, ale przepis fajny 🙂 Smacznego! 😀

  • Widzę, ze Bobasek je ze smakiem! U nas nie było lekko

    • Na razie odpukać, je wszystko da mu mama 🙂