Czy studia podyplomowe mają sens?

Przed zakończeniem liceum, długo zastanawiałam się co wybrać, żeby później nie żałować. Kierunków studiów było mnóstwo. Stwierdziłam, że skoro jestem oczytana, piszę sprawnie to może uda mi się dostać na dziennikarstwo. Traf chciał, że matura poszła mi całkiem nieźle. Zaczęłam studia w Warszawie i nie miałam żadnych trudności z ich skończeniem. W międzyczasie udzielałam się w kole, tworzyłam gazetę studencką i pracowałam. Nie oszukujmy się, nie są to aż tak wymagające studia. Zdecydowanie gorzej mieli moi koledzy z politechniki, którzy nad projektami spędzali całe tygodnie. Jest coś w tym, że jak się kończy studia to kończy się też etap przechodzenia płynnie przez pewne fazy dojrzewania. Po studiach jest się już na tyle dorosłym, że wypada się usamodzielnić i znaleźć pracę która nam to zapewni. Ja nie miałam szczęścia w tej kwestii. Doszłam do wniosku, że skoro w Polsce brakuje dla mnie pracy, albo nie potrafię jej tu znaleźć to może podejmę wyzwanie i rozpocznę podyplomowe studia międzynarodowe. Brzmiało dumnie, udało mi się tam dostać i rozpocząć. Nie są to zwykłe studia. Biegłość języka angielskiego musi być tu już naprawdę na wysokim poziomie. Chodziłam na dodatkowe kursy i jakoś udawało mi się zdawać egzaminy. Po obronieniu dyplomu, ukończyłam podyplomowe studia międzynarodowe i nagle rynek pracy stał się o wiele szerszy. Moja perspektywa nie ograniczała się już jedynie do naszego kraju. Mogłam przebierać w ofertach. To zdecydowanie pomogło mi w karierze i nie żałuje tego kroku.