Odczucia po obejrzeniu filmu Żelazna Dama są w moim przypadku bardzo mieszane. Z jednej strony, ukłon w stronę podjęcia się tak trudnego tematu jak biografia kobiety charyzmatycznej, silnej i ważnej dla historii współczesnego świata. Z drugiej strony brak zrozumienia dla reżyserki – Phyllidy Lioyd, która poprzez zabieg retrospektywnej konstrukcji chciała osiągnąć…? No właśnie, nie do końca wiem, co?
Film, Żelazna Dama miał ogromny potencjał, a jego fabułę do niego nakreśliło samo życie Margaret Thatcher. Niemniej, po obejrzeniu tej produkcji, ma się wrażenie, jakoby potencjał został wykorzystany w zaledwie pięćdziesięciu procentach. Zbyt wiele tutaj skrótów. Problem pojawia się dla osób niezaznajomionych z historią Wielkiej Brytanii i polityką lat 80 – tych i 90 – tych. Trudno z tego filmu dowiedzieć się czegoś więcej! Wszelkie najważniejsze sytuacje i decyzje Margaret Thatcher zostały przedstawione w sposób fragmentaryczny. Jedynie wojna o Falklandy zajęła w scenariuszu więcej niż dwie minuty! Z tego też względu, dla wielu fenomen Żelaznej Damy nadal jest zagadką! A zbyt płytkie przedstawienie najważniejszych faktów politycznych, jest jego ogromnym minusem. Na uznanie natomiast zasługuje brak wartościowania samej Margaret Thatcher. Reżyserka uniknęła tego w bardzo zwinny sposób, choć jak wiadomo była pani Premier miała rzesze wrogów i ogrom nieprzychylnych opinii na swój temat!
Żelazna Dama to bardzo intymny portret kobiety zmagającej się z męskim światem. To portret damy, która pokonała wiele przeszkód, poświęciła swe życie prywatne w imię narodu i swej partii. Dzieci wychowujące się bez matki, mąż żyjący bez żony – to cena, jaką Margaret Thatcher musiała zapłacić w zamian za polityczną karierę. Z całego obrazu wyłania się, więc uniwersalna historia o władzy i jej skutkach dla życia prywatnego. Była premier dbała o losy narodu, zapominając o losach swej rodziny! Ponadto Margaret Thatcher jest doskonałym przykładem – kobiety silnej, zdeterminowanej, ambitnej i odważnej, która z małej miejscowości, będąc córką sklepikarza zaszła na sam szczyt władzy i swych marzeń! W sposób bardzo ciekawy zwizualizowano pierwszą kobietę w męskim świecie polityki. Zabieg z butami, gdzie pośród męskich lakierów wyłaniają się damskie czółenka– bardzo dobitnie obrazuje widzom, jak samotna Margaret, musiała walczyć o uznanie i szacunek wśród mężczyzn. Ale w Żelaznej Damie pokazane jest coś jeszcze! To, że w odpowiednim momencie trzeba ustąpić i zejść ze sceny z podniesioną głową!
Przez długi czas, nie dawała mi spokoju myśl, dlaczego reżyserka postąpiła tak a nie inaczej. Dlaczego przez dobrą połowę filmu oglądamy Żelazną Damę, w roli podstarzałej, niedołężnej staruszki z demencją starczą, mającą problemy natury psychicznej? Jaki był tego cel? Być może, miał to być ciekawie zrealizowany film biograficzny – inny niż cała reszta? Tego nie wiem. Niemniej jak dla mnie morał płynący z tak zrealizowanego obrazu jest jeden – starość „dopadnie” każdego i nikt się przed nią nie uchroni – nawet Żelazna Dama! A po tym filmie spodziewałam się zupełnie czegoś innego. Spodziewałam się obrazu silnej, charyzmatycznej kobiety, która zdominowała męski świat, kroczyła dumnie do przodu, była wierna swym ideałom i bezkompromisowa w swych poglądach. Taki właśnie hołd powinna otrzymać Margaret Thatcher, – bo była i jest wielką osobą! Otrzymałam natomiast przestrogę, że bez względu na swe życie, poczynania i dokonania – człowiek na starość zostaje zapomniany przez bliskich, schorowany i nie potrzebny nikomu! Widownia otrzymała obraz Żelaznej Damy, jakiej do tej pory nikt nie znał. Czy z korzyścią dla samej Margaret Thatcher? Sądzę, że nie! Znamy ją, jako ikonę twardej, nieustępliwej kobiety, która doskonale zdaje sobie sprawę, czego oczekuje od życia! I myślę, że tak powinno zostać! Czego oczy nie widzą, sercu nie żal! Niepotrzebnie, więc Żelazna Dama w oczach niektórych przybrała obraz słabej staruszki, bezbronnej, nieradzącej sobie z rzeczywistością!
Film otrzymał dwa Oscary – warto dodać, zasłużenie. Oscara przyznano dla Meryl Streep za najlepszą aktorkę pierwszoplanową oraz za najlepszą charakteryzację. Gra aktorska damy Hollywood jest wybitna. Ona nie gra – ona jest Margaret Thatcher! Wcieliła się w tą rolę idealnie. Po mistrzowsku odegrała każdy grymas, gest i mimikę byłej premier. Żadna – inna aktorka nie zrobiłaby tego lepiej! Ponadto, prawdę powiedziawszy, dzięki Meryl Streep film ten, obronił się przez ostrą falą krytyki. Na oklaski też, zasługuje praca charakteryzatorów, którzy wykonali naprawdę świetną pracę.
Czy warto zobaczyć film Żelazna Dama? Pomimo dość „dziwnie” ujętej historii – warto. Nie spodziewajmy się natomiast typowej biografii przepełnionej faktami politycznymi, – bo ich tutaj nie znajdziecie. Film nie jest opowiedziany od A do Z – z politycznej działalności Margaret Thatcher. To raczej spojrzenie na życie Żelaznej Damy z innej, nieznanej dotąd szerokiemu gronu perspektywy – bardziej intymnej, uczuciowej, kobiecej, dramatycznej i duchowej! To przedstawienie, zazwyczaj w sposób symboliczny, najistotniejszych wydarzeń z życia prywatnego Margaret Thatcher na tle działalności politycznej!

