Pamiętacie wpis 365 dni wspomnień zamkniętych w jednej, krótkiej chwili ? To jeden z tych, przy którego czytaniu ocieram łezkę z oka. Pozwolę sobie zacytować krótki fragment, który idealnie odzwierciedla moje dzisiejsze uczucia:

Czas płynie szybko, a ja w swej niemocy do powstrzymania uciekających między palcami chwil, wpadłam w manię uwieczniania każdego z Twych maleńkich dni na fotografiach. Zaklinam czas, by za kilka lat, pochwycić je w dłonie i przeglądając, kartka po kartce wrócić do swych najmilszych wspomnień, które bezlitośnie znikają z bazy mej pamięci, zastępowane następnymi, nie mniej pięknymi lecz nie mniej ulotnymi. Niestety…

Dziś pierwszy dzień synkowego przedszkola. Pomimo tego, że jako dziecko żłobkowe, można nazwać go weteranem w tej dziedzinie, to pierwszy dzień „pseckola” przeżywałam bardziej niż wszystko do tej pory. To symboliczny koniec pewnego etapu w naszym życiu. Koniec maleństwa, zwanego przez nas pieszczotliwie Dzidziusiem, a początek nowego, bardziej dojrzałego już okresu, w którym mój syn, staje się powolutku małym mężczyzną. To właśnie w takie dni jak dziś, zasiadam na kanapie z kubkiem ulubionej herbaty i wspominam przeszłość, raz po raz ocierając ukradkiem wzruszenie. Jak ten czas szybko mija? To tak banalne i tak prawdziwe zarazem. Mówiła mi to moja mama, która mądrzejsza o 30 lat matczynego doświadczenia, powtarzała mi jak mantrę poniższe słowa:

Do czego Ci tak spieszno, ani się obejrzysz, Jachu będzie owłosionym facetem ze śmierdzącymi stopami? 😛

za każdym razem, gdy nie mogłam się doczekać nowego etapu w maleńkim życiu mojego Stwora. Jak zwykle miała rację, bo dziś oglądając się wstecz za sprawą mych wspaniałych fotoksiążek, jestem bliższa owych wspomnień, które pomimo ogromnego sentymentu zacierają się, ustępując miejsca kolejnym, których przy małym brzdącu nigdy nie brakuje. Jak dobrze, że trzy lata temu, wpadliśmy na pomysł corocznego tworzenia pamiątkowych albumów w formie książek, w których zdjęcia zostają z nami na wieczną pamiątkę.

To już trzecia część naszej fotoksiążki, dokumentującej najpiękniejsze Jaśkowe chwile. To już niemal tradycja, że każdego roku, mniej więcej o tej samej porze zasiadam do edytora na stronie PRINTU i projektuję, kolejną część obrazującą kolejny rok z naszego wspólnego życia. I nie zastąpi mi tego żaden tradycyjny album, gdyż tutaj, wydrukowane zdjęcia zostają w środku na stałe. Nie można ich wyjąć, zgubić, nie mogą nam wypaść, a do tego wszystkiego na półce tworzą jedną całość, idealnie odzwierciedlającą poszczególne etapy dorastania naszego największego skarbu.

Kolekcjonuję chwile, by za kilka lat, móc Ci o nich bez przeszkód opowiedzieć i cieszę się, że żyjemy w czasach, w których „utrwalanie chwili” jest tak łatwo dostępne.

Bo zdjęcia, to moja wariacja, być może śmieszna dla przypadkowego obserwatora, który obserwuje mnie z aparatem/ telefonem w akcji, utrwalającą swojego synka jedzącego pączka, idącego z plecaczkiem, w autku za 2 zł (automacie), jedzącego gofra, z brudnym nosem od loda, niosącego balonik itp., ale co nam matkom zostało? Zanim się obejrzymy nasze dzieci będą dorosłe, a nam pozostaną tylko wspomnienia tych chwil, które dziś wydają nam się tak bardzo niewyjątkowe.

album fotoksiazka2 fotoksiążka printu fotoksiążka fotoksiążka1 pamiątka printu2

Serdecznie polecam Wam tę formę uwieczniania Waszej przeszłości, bo jest niezwykle wygodna i widowiskowa, a do tego wszystkiego pozwala na zapamiętanie wszystkiego co warte jest zapamiętania.

A teraz niespodzianka:

Mam dla Was zniżkę 40 zł na dowolny fotoalbum. Zniżkę znajdziecie pod adresem : http://printu.pl/lp/lato-mamanna/ . Pobrane na maila będą ważne 14 dni, a sam link do końca roku.

 

O Autorze

Mamanna

Jestem Biofizykiem, zawodowym mikrobiologiem, nieperfekcyjną żoną, perfekcyjną panią domu, czasem upierdliwą babą, dzierżącą złoty medal w marudzeniu i robieniu z igły wideł. Od 9 lipca 2013 roku jestem także, nieprawdopodobnie szczęśliwą mamą małego i jakże kochanego Jasia, który od chwili urodzenia, codziennie odkrywa przede mną, różnobarwne uroki macierzyństwa. Na blogu staram się odzwierciedlić rzeczywistość taką jaką jest, nie sztucznie różową, często zagmatwaną, chwilami dołującą lecz jakże prawdziwą, przez co czytające mnie mamy mogą znaleźć we mnie cząstkę siebie samych.

  • Karolina Kary B

    Korzystałam z Printu kilka razy – wyjątkowy sposób na zachowanie wyjątkowych chwil <3

  • Iza D- www.nietylkorozowo.pl

    Z Printu korzystałam raz, raz też z innej firmy. Lubię fotoksiążki za ich niewielką objętość. Zajmują o wiele mniej miejsca niż album na 200 zdjęć 🙂 Chociaż łatwiej mi wrzucić zdjęcia i wywołać niż siedzieć godzinami nad dopieszczaniem książki 😛

  • Takie fotoksiążki są świetne. 🙂

  • Bardzo lubie fotoksiazki z printu. Ostatnia robilam poltora roku temu i juz najwyzszy czas nadrobic braki.